Rejestracja
Rejestracja
FAQ
FAQ
Szukaj
Szukaj
Kup efekty
Efekty
My wszyscy
My wszyscy
Grupy
Grupy
Profil
Profil
Poczta
Poczta
Zaloguj
Zaloguj
Gospoda "Złoty Kufel"
Idź do strony   1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12 ... 37, 38, 39, 40  
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Mythai -> Wędrówki po Mythai
 (« Zobacz poprzedni tematZobacz następny temat »)

Autor
Wiadomość
Havok
Mjeszkanjec Karajin


Płeć: Płeć:Męska    Posty: 1671
Postać   Chowaniec

1102 Miedziaków
94 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Sobota 08 Lipiec, 2006 20:56 Odpowiedz z cytatem

Nieznajomy znieciepliwiony już nieco czekaniem zacisnął mocniej pięść, jednak w tej samej chwili pojawił sie karczmarz z kuflem trunku. Niznajomy uchylił kilka łyków po czym wypluł na ziemię "piwo" i zaklął ostro, pod nosem.
Gorzej nie mogłem trafić... jeśli to jest piwo, to wolę nie spróbowac tutejszych specjałów... - pomyślał krzywiąc się nico. Gdy po chwili się uspokoił, pchnął kufel z pogardą na skraj stołu - Tu chyba będzie bezpiecznie... - powiedział do siebie w myślach rozglądając się wokoło, by po chwili wyjąć zapieczętowany zwój. Przełamał pieczęć, mrucząc coś pod nosem, najprawdopodobniej magiczną. Już po chwili prawdopodobnie czytał zwój, "prawdopodobnie"- ponieważ nic nie dało się dostrzec zza kaptura.
____________

Why say Black Metal when you can say Norsk Arsk Black Metal?
"Nikt już nie pa­mięta pie­śniarza. Pieśń wciąż żyje."

A man's gotta do...

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość   Odwiedź stronę autora Powrót do góry ⇑
Tokiomanka
Wędrowiec


Płeć: Płeć:Żeńska    Posty: 167
Postać   Chowaniec

0 Miedziaków
0 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Sobota 08 Lipiec, 2006 22:52 Odpowiedz z cytatem

Latarnie wzdłuż drogi zgasły. Zapadła cisza, niepokojąca, gwałtowna. Przerwał ją nagle tętent kopyt końskich. W mroku ukazało się kilka postaci. Odziani w czarne, podarte płaszcze, siedzący na karych koniach. Jeźdźcy Zachodu.

W karczmie, w miejscu gdzie siedziała nad piwem Lady, było słychac jak ktoś niewidzialny głośno wciąga powietrze...

W tym samym momencie kary koń stanął dęba.
Spokojniemruknął jeden z jeźdźców, znajdziemy ją. Tym razem nam nie umknie.
Zwrócił swoje zółte oczy ku mężczyźnie, stojącemu przy drzwiach do karczmy.
Czy widziałeś tu gdzieś młodą dziewczynę, zwie się Schauni?, zapytał. Szukamy jej od bardzo dawna. Pomożesz nam? wyciągnął rękę w przyjaznym geście ku mężczyźnie.
____________

“Computer games don't affect kids, I mean if Pac Man affected us as kids, we'd all be running around in darkened rooms, munching pills and listening to repetitive music”
Gareth Owen

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość   Powrót do góry ⇑
Havok
Mjeszkanjec Karajin


Płeć: Płeć:Męska    Posty: 1671
Postać   Chowaniec

1102 Miedziaków
94 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Sobota 08 Lipiec, 2006 23:41 Odpowiedz z cytatem

Zakapturzona postać wyprostowała się, unosząc pergamin. Szybkim ruchem go zwinął, unosząc w lewej ręce "rulonik" który w mgnienu oka zajął sie zielonym ogniem. Gdy już z pergaminu została kupka popiłu na jego dłoni, zdmuchnął ją, a kawałki zwęglonego dokumętu rozniosły sie po całej karczmie.
Teraz byłby dobry moment by się napić... ale tego "piwa" nawet nie tknę... - pomyślał sobie, biorąc kufel i wylewając złocistą ciecz na ziemię, następnie postawił naczynei na stole, z pod płaszcza wyjął spory mieszek z ziołami. Rozejrzał się nieufnie. Gdy był pewny że nikt w tej chwili na niego nie zwraca uwagi, wrzucił do kufla kilka suszonych, krwiście czerwonych liści, następnie przesunął rękę nad naczyniem które momentalnie wypałniło się wodą. Gdy wszystko było gotowe, podniósł ponownie kufel, złapał od spodu i mamrocząc pod nosem kolejne zalklęcie - zaczą podgrzwać wodę w kuflu (całość przybrała kolor suszonych liści). Potem postawił napar na stole dolewając z małego flakuniku niebieską substancję. Kolor napoju momentalnie zmienił się z czerwonego na jaskrawo zielony (i o dziwo) chłodny napój. Nieznajomy powoli, po lyczku zaczą delektować się nektarem (przynajmniej on tak to okreslił). Nie zwracał uwagi na śpiewy pijanych bardów, czy śmiechy poszukiwaczy...
Banda nieokrzesanych kretynów... gospoda do spalenia... tak, będę się musiał tym zająć...
____________

Why say Black Metal when you can say Norsk Arsk Black Metal?
"Nikt już nie pa­mięta pie­śniarza. Pieśń wciąż żyje."

A man's gotta do...

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość   Odwiedź stronę autora Powrót do góry ⇑
Raziel-chan
Dowódca Oddziału


Płeć: Płeć:Męska    Posty: 1947
Postać   Chowaniec

0 Miedziaków
0 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Niedziela 09 Lipiec, 2006 0:44 Odpowiedz z cytatem

Mechize popatrzył przez swoje czarne okulary na jeźdźców, uśmiechając się cierpko. Jego kły wydawały się lekko dłuższe, niż przed chwilą...
Spokojnie, nie zwracając uwagi na jeźdźca stojącego jak głupi z wyciągniętą w jego kierunku dłonią, włożył pistolety lufami do kieszemi płaszcza i wyciągnął paiperośnicę, wyciągając następnego papierosa i ją chowająć. następniem zapalił go srebrną zapalniczką i zaciągnął się, wydmuchując dym prosto na rekę jeźdźca i uśmiechając się kpiąco. Następnie spojrzał mu w oczy, a jego uśmiech zmroził jeźdźca. Jego kły na pewno nie były wcześniej tak długie, a uśmiech nie tak drapieżny.

"A można wiedzieć dlaczego jej szukacie, ludzie?"- rozbrzmiał jego przyprawiający o dreszcze głos w głowie wszystkich jeźdźców.

To chyba było złudzenie, ale jego cień padał od nieodpowiedniej strony i miał nieodpowiedni kształt... A do tego swobodnie przeistaczał się w różne kształty. Przez sekundę coś jakby krwiste oko patrzyło z niego na jeźdźców, ale znikneło, zanim zdążyli się mu przypatrzeć.

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość [ Ukryty ] Odwiedź stronę autora Powrót do góry ⇑
Havok
Mjeszkanjec Karajin


Płeć: Płeć:Męska    Posty: 1671
Postać   Chowaniec

1102 Miedziaków
94 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Niedziela 09 Lipiec, 2006 1:09 Odpowiedz z cytatem

Zakapturzony podnósł głowę - "NO!" - odparł zadowolony z siebie, po czym wyjął mały flakonik, który przed chwilą opróżnił i nalał do niego resztkę smokowitego nektaru. Był już gotów oddać się drzemce, gdy nagle wyczuł wachania mocy... nieznaczne "jak na maga mojego pokroju" - pomyślał, a mimo to wystarczjąco silne by przykuć jego uwagę. Rozejrzał się po karczmie. Jego wzrok utkwił na drzwiach. Wział swoją laskę i powoli wstał. Zbliżył się do drzwi, jednak nie otworzył ich, stał chwilę wpatrując się w nie, by po chwili zapaść w "letarg". Stał odprężony przed drzwiami, oczy zamknięte... nasłuchiwał... starał się wejrzeć w głąb duszy i umysłu... po chwili otworzył oczy i obracając sie na pięcie, podszedł i usiadł przy najbliższym stoliku, wpatrując się w drzwi niczym w gwiaździste niebo w bezchmurną noc, z dziwnym usmieszkiem skrywanym pod kapturem.
____________

Why say Black Metal when you can say Norsk Arsk Black Metal?
"Nikt już nie pa­mięta pie­śniarza. Pieśń wciąż żyje."

A man's gotta do...

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość   Odwiedź stronę autora Powrót do góry ⇑
tonycaro
Wędrowiec


   Posty: 161
Chowaniec

0 Miedziaków
0 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Niedziela 09 Lipiec, 2006 23:33 Odpowiedz z cytatem

Koi znow wynurz sie z cienia bowiem zauwazyl iz do jego garnuszka ktos wrzucil mu pare miedziakow dzieki swej zawodnej lecz akurat nie w tej chwili intuicji pojal ze sa to miedziaki od mlodej ale zarazem wielkiej sercem i duchem wojowniczki Tokiomanki wobec tego postanowil iz napisze on dla niej piesn ktora bedzie spiewal wychwalajac jej szczodrosc wzgledem tak prostego barda jak on. wyjal papier wziol strusie pioro i zaczal pisac.." Droga  Tokiomanko ma, jak wdzieczny jestem ci , twoj datek pierwszym dla mnie jest, i na zawsze w mym sercu pozostaniesz ty..
____________

to tylko ja..

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość   Powrót do góry ⇑
Tokiomanka
Wędrowiec


Płeć: Płeć:Żeńska    Posty: 167
Postać   Chowaniec

0 Miedziaków
0 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Poniedziałek 10 Lipiec, 2006 10:17 Odpowiedz z cytatem

Toi dostał lekkiego prztyczka w nos. Zdziwiony obrócił się, ale za nim nikogo nie było.
Gdy spojrzał na papier, zobaczył że ktoś czerwonym atramentem skreślił jego słowa i dopisał "OPAMIĘTAJ SIĘ"
____________

“Computer games don't affect kids, I mean if Pac Man affected us as kids, we'd all be running around in darkened rooms, munching pills and listening to repetitive music”
Gareth Owen

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość   Powrót do góry ⇑
Tokiomanka
Wędrowiec


Płeć: Płeć:Żeńska    Posty: 167
Postać   Chowaniec

0 Miedziaków
0 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Poniedziałek 10 Lipiec, 2006 10:32 Odpowiedz z cytatem

Wściekły przywódca Jeźdźców schował rękę. Był wyraźnie niezadowolony. Ten człowiek stanął mu na drodze, a on nie chciał się przyznac, że po prostu się go bał. W końcu zebrał się na odwagę i przemówił.
Z rozkazu Lorda Deremora, Wielkiego Władcy Krainy Tiryel, pragniemy znaleźc jeńca, młodą niewiastę, zwącą się Shauni. Za przetrzymywanie jej oraz za chowanie przed władzą królewską można byc pociągniętym do odpowiedzialności karnej"
.
____________

“Computer games don't affect kids, I mean if Pac Man affected us as kids, we'd all be running around in darkened rooms, munching pills and listening to repetitive music”
Gareth Owen

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość   Powrót do góry ⇑
Raziel-chan
Dowódca Oddziału


Płeć: Płeć:Męska    Posty: 1947
Postać   Chowaniec

0 Miedziaków
0 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Poniedziałek 10 Lipiec, 2006 10:57 Odpowiedz z cytatem

Wściekły przywódca Jeźdźców schował rękę. Był wyraźnie niezadowolony. Ten człowiek stanął mu na drodze, a on nie chciał się przyznac, że po prostu się go bał. W końcu zebrał się na odwagę i przemówił.
Z rozkazu Lorda Deremora, Wielkiego Władcy Krainy Tiryel, pragniemy znaleźc jeńca, młodą niewiastę, zwącą się Shauni. Za przetrzymywanie jej oraz za chowanie przed władzą królewską można byc pociągniętym do odpowiedzialności karnej".

"Władza królewska? Kara? Nie rozśmieszajcie mnie!" - parsknął Mechize w umysłach jeźdźców, odchylając głowę do tyłu i śmiejąc się. Potem jednak umilkł i zwrócił oczy znów na nich. Ich wyraz zza okularów był nieodgadniony.

"Ja słuzę tylko jednemu królowi, swemu ojcu." - jego jadowity głos znów zabrzmiał w ich umysłach. "Królowi nocy Mechizedek'owi, panu na zamku dziesięziu tysięcy cierpień, władcy świata nocy. Wasze śmieszne ludzkie prawa mnie nie obowiązują." - teraz jego głos aż warknął w ich myślach, a jego cień na sekundę zaroił się tysiącem krwistoczerwonych, dzikich oczu, tylko po to, aby zaraz potem powrócić do normalności. Mechize spokojnym ruchem założył ręce na piersi i uśmiechnął się naraz kpiąco i drapieżnie, patrząc na jeźdźców.

"Nie liczcie na żadne informacje ode mnie do momentu, gdy nie wyjawicie powodu, dla którego owa Shauni ma być ujęta. I nie radzę wam próbować wymuszenia, albowiem nawet zbroja z Mithrilu by wam nie pomogła." - jego głos znów zapełnił ich umysły, a on sam wzniósł rękę. Na ten gest otworzyły się drzwi karczmy i wyleciała przez nie rękojeśc noża Thallisule z ułamanym ostrzem, zniszczonego przez dziwną beoń Mechize. On spokojnie złapał ją między palcami, uśmiechając się drapieżnie.
Drzwi karczmy zamknęły się.

Zakapturzony mag w środku nie wyczułby żadnej magii, a tylko użycie siły umysłu, telekinezy. Ale tak silną telekinezę miały tylko demony i wampiry...

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość [ Ukryty ] Odwiedź stronę autora Powrót do góry ⇑
Tokiomanka
Wędrowiec


Płeć: Płeć:Żeńska    Posty: 167
Postać   Chowaniec

0 Miedziaków
0 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Poniedziałek 10 Lipiec, 2006 11:16 Odpowiedz z cytatem

Przerażeni Jeżdźcy cofnęli się. Nie tak już pewnym głosem ich przywódca oświadczył:
Poszukiwana odpowiada za zabicie kilkunastu osób z Gwardii Królewskiej, kradzież Królewskiego Pierścienia oraz kilka pomniejszych przestępstw. Nie można także zapomniec, żeby była jedną z buntowniczek. Wszystkich Gwardzistów zabiła swoim mieczem, w jednym miejscu. Jest więc uzbrojona i niebezpieczna.
Po czym skłonił się lekko.
____________

“Computer games don't affect kids, I mean if Pac Man affected us as kids, we'd all be running around in darkened rooms, munching pills and listening to repetitive music”
Gareth Owen

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość   Powrót do góry ⇑
Raziel-chan
Dowódca Oddziału


Płeć: Płeć:Męska    Posty: 1947
Postać   Chowaniec

0 Miedziaków
0 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Poniedziałek 10 Lipiec, 2006 11:25 Odpowiedz z cytatem

"... W takim razie poczekajcie tu chwilę." - zabrzmiał znów myślowy głos Mechize i zawrócił on do karczmy. Drzwi same otworzyły się przed nim i zamknęły, gdy tylko wkroczył do środka. Stanął zaraz za nimi i rozejrzał się po karczmie.
Nie było to widoczne z zewnątrz, ale za jego okularami jego źrenice zwężiły się w wąskie szparki, a całe oczy stały się żółto-zielone, jak u kota. Gdy jego wzrok prześlizgiwał się przez izbę, jego oczy spoglądały bez problemu przez materię zaklęć i zaraz zlokalizowałyby Czerwoną Damę, albo Shauni, jakkolwiek się nazywała. Gdy znalazłby ją, momentalnie znalazłby się przy niej, jakby normalne prawa fizyczne go nie obowiązywały i złapałby ją za ramiona, szepcząc jej w umyśle:

"Chyba nie wyjawiłaś nam wszystkiego... Pani..."

===

Na zewnątrz, jeźdźcy poczuli coś dziwnego na kilka sekund przed tym, zanim usłyszeli łomot kopyt na gościńcu i hurkot kół. Zaraz potem ujrzeli wyłaniającą się zza pagórka bogato zdobioną karetę zaprzężoną w cztery pary rosłych rumaków najczystszej krwii i z ozdobnymi uprzężami. Na koźle karety siedział woźnica odziany w czarne szaty.
Na boku karety widniało godło kraju Demenora
Kareta zatrzymała się tuż obok jeźdźców, po czym z tyłu zeskoczyło dwóch gwardzistów z halabardami, rozciągając między drzwiami karczmy, a karetą czerwony, bogato haftowany dywan. Następnie jeden z nich otworzył bogato rzeźbione i złocone drzwi karety, ukazując panujący w środku całkowity mrok. Z mroku wyłonił się karminowy but z osłoną kostki i spoczął na stopniu. Zaraz cała postać Lorda Allarica, prawej ręki Demenora, wyłoniła się ze środka.
Na jego widok każdego przechodziły dreszcze. Był wysokim i dobrze zbudowanym, ale i smukłym mężczyzną. Jego twarz - wyniosła i z delikatnym nosem - znamionowała szlechetne pochodzenie, a efekt wzmocniony był przez prawe oko, jakby zamarłe w wyrazie obojętności, ale i pogardy. Jego kruczoczarne włosy układały się w krótkie, odstające do góry kolce, z dłuższym opadającym do wysokości szyi z prawej i krótszym z lewej. Lewego oka nie było widać - nikt nie wiedział, czy je wogóle miał - gdyż lewa strona twarzy zasłonięta była bogato chaftowaną srebrną nicią granatową osłoną z jedwabiu.
Lord nosił dwa dwu-częściowe naramienniki ze swoim godłem, z których w górę wystawał otwarty na przodzie postawiony do wysokośi uszu kołnierz. Naramienniki były karminowe, kołnierz ciemno-brązowy, a znajdująca się pod naramiennikami marynarka czerwona. Powyżej bioder marynarka znikała pod czarnym paskiem przytrzymującym karminowe spodnie, znikające pod kolanami w karminowych butach z 'zawiniętymi' szczytami. Rękawy marynarki znikały pod łokciami w obcisłych, wiązanych karminowych rękawiczkach medalionem srebrnego godła Demenora na wierzchu dłoni.
Obrazu owego człowieka dopełniała karminowa, na dole przycięta w zagięte kolce długa do kolan peleryna.
Lord Allaric skwitował jeźdźców kpiącym spojrzeniem i rzekł:

"Jeszcze jej nie znaleźliście? Niczego więcej się po was nie spodziewałem." - jego głos był zimny i znamionował kogoś nawykłego do subtelnego okrucieństwa.

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość [ Ukryty ] Odwiedź stronę autora Powrót do góry ⇑
Havok
Mjeszkanjec Karajin


Płeć: Płeć:Męska    Posty: 1671
Postać   Chowaniec

1102 Miedziaków
94 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Poniedziałek 10 Lipiec, 2006 14:56 Odpowiedz z cytatem

Tymczasem zakapturzony spokojnie siedział zwrócony ku drzwiom, bawiąc sie co jakiś czas złotym dukatem, którey wędrował pomiędzy palcami. Chwilę później, dało się słyszeć wiele par końskich kopyt w oddali, przy jednoczesnym dobijaniu się do drzwi jednego z tych niewychowanych zbrojnych. Gdy umilkły pogróżki dobiegające zza drzwi słychac był już tylko ciche okrzyki, a chwilę później okno wybiła wrzucona pochodnia, a za nią wleciało kilka strzał z świstem przelatuących przez karczmę.
Niewychowane gbury... zero cierpliwości...
Pomyslał oburzony gdy jedna ze strzał minęła go o kilkadziesiąt cali. Poruszony tym faktem nieznajomy tylko przesuną sie na krawędź ławy przy której siedział, by nie byc w zasięgu strzał które co chwilę wlatywały przez szerokie okno karczmy.
____________

Why say Black Metal when you can say Norsk Arsk Black Metal?
"Nikt już nie pa­mięta pie­śniarza. Pieśń wciąż żyje."

A man's gotta do...

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość   Odwiedź stronę autora Powrót do góry ⇑
Raziel-chan
Dowódca Oddziału


Płeć: Płeć:Męska    Posty: 1947
Postać   Chowaniec

0 Miedziaków
0 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Poniedziałek 10 Lipiec, 2006 15:57 Odpowiedz z cytatem

Lord Allarico potoczył znudzonym wzrokiem wokół siebie, patrząc na celujących w niego najemnych zbirów. Parsknął pogardliwie i uniósł swoją prawą rękę, pstrykając krótko palcami, z których buchnął płomyczek dziwnego, zielonkawego ognia.

"Głupcy... Nie wiecie, z kim zadzieracie." - powiedział pogardliwie, po czym znów pstryknął palcami.
Płomyczek wybuchł, wyrzucając rozchodzącą się na wszystkie strony falę zieloneo ognia. Ominął on czerwonych jeźdźców, ale pochłonął wszystkich rozrabiaków. Gdy fala zamigotała i zgasła po kilku metrach, na ziemię opadły tylko dymiące na zielono szkielety.
Allaric znów spojrzał na jeźdźców.

"Do środka i złapać ją! JUŻ!"

===

W środku fala ognia szerząca spustoszenie wśród rozrabiaków widoczna była jako nagły, oślepiający zielonkawy blask, który zaraz zniknął, a wraz z nim ucichły wszelkie walki.

Zakapturzony mag wyczuł za tym zaklęciem kogoś o przerażającej sile magii i równie przerażającym okrucieństwie.

Mechize spojrzał w stronę drzwi, po raz pierwszy tracąc swoje opanowanie.

"... Co to było...?!"

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość [ Ukryty ] Odwiedź stronę autora Powrót do góry ⇑
tonycaro
Wędrowiec


   Posty: 161
Chowaniec

0 Miedziaków
0 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Poniedziałek 10 Lipiec, 2006 16:16 Odpowiedz z cytatem

a to napisze piesn o czyms innym - rzekl krasnolud - tak latwo sie mnie nie pozbedziecie - i znow podniosl swe pioro wyciagnal czysty skrawek papiera i zaczal dalej bazgrac slowa piosenki..
____________

to tylko ja..

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość   Powrót do góry ⇑
Havok
Mjeszkanjec Karajin


Płeć: Płeć:Męska    Posty: 1671
Postać   Chowaniec

1102 Miedziaków
94 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Poniedziałek 10 Lipiec, 2006 20:33 Odpowiedz z cytatem

Mag upuścił monetę którą przewracał między palcami, unosząc głowę. Zdezointowany chwycił za opartą o ławę laskę, po czym podniósł sie ostrożnie, jakby podłoga miała się za moment zarwać.
Czemu wcześniej tego nie wyczułem... hmm... znajoma aura...
Stał tak przez chwilę próbując wybadać źródło tej mocy... i to nie małej mocy... z pewnością nei miał do czynienia z nowicjuszem... w tym momencie kryształ na końcu jego laski zaczął pulsowac bladynm światłem, i gdy był juz blisko, najwyraźniej ten "ktos" zorientował się że mag zagląda przez jego aurę... krótkotrwały ból przeszył jego głowę.
____________

Why say Black Metal when you can say Norsk Arsk Black Metal?
"Nikt już nie pa­mięta pie­śniarza. Pieśń wciąż żyje."

A man's gotta do...

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość   Odwiedź stronę autora Powrót do góry ⇑
Raziel-chan
Dowódca Oddziału


Płeć: Płeć:Męska    Posty: 1947
Postać   Chowaniec

0 Miedziaków
0 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Poniedziałek 10 Lipiec, 2006 21:26 Odpowiedz z cytatem

Lord Allaric nagle skierował wzrok w stronę drzwi karczmy, a jego usta lekko zacisnęły się, najpierw w gniewnym grymasie, a potem w cieprkim uśmiechu. Równym krokiem ruszył do drzwi, które rozwarły się przed nim uderzając w ścianę i Lord wkroczył do środka, witany przez całkowitą ciszę pełną strachu i zaniepokojone spojrzenia gości Tawerny.
Z tyłu kontury Mechizego nagle zatarły się i mężczyzna dosłownie rozpłynął się w powietrzu.
Allaric od rozejrzał się po sali - ten znajomy ktoś, kto go sondował, umiał kryć swoją moc. Lecz Allaric mimo to go odnalazł i już po chwili spokojnie usiadł przy stole, przy którym siedział zakapturzony mag. Jego usta wykrzywił drapieżny uśmiech.

"... A jednak to ty, stary 'przyjacielu'... Szkoda, że mnie nie odwiedziłeś. Pogadalibyśmy o tych starych, dobrych czasach gdy byłeś moim mistrzem... I o karach, które mi ordynowałeś..." - rzekł cierpkim, przeszywającym dreszczem głosem, palcami lewej ręki dotykając owej dziwnej jedwabnej osłony zakrywającej większośc lewej połowy twarzy wraz z okiem, które powinno tam się znajdować. "Jak widzę nieźle ci się powodzi mimo, że musiałeś uciekać z dworu Artuanu w takim pośpiechu... Zostawiając mnie w rękach Króla Heregola..." - dodał, po czym nagle schwycił maga w żelaznym uścisku za kołnierz, przyciągając jego twarz do swojej i cedząc słowa przez zaciśnięte zęby:

"Niestety, mam dla ciebie niezbyt szczęśliwą nowinę... Uczeń przerósł Mistrza... Lecz wybaczanie dalej nie jest moją mocną stroną..."

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość [ Ukryty ] Odwiedź stronę autora Powrót do góry ⇑
Havok
Mjeszkanjec Karajin


Płeć: Płeć:Męska    Posty: 1671
Postać   Chowaniec

1102 Miedziaków
94 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Poniedziałek 10 Lipiec, 2006 23:27 Odpowiedz z cytatem

Mag dalej skrywał się za kapturem, a mimo to podniósł głowę na tyle wysoko że dało się widzieć na jego ustach rozczarowanie, przemieszane ze smutkiem -
"Zawiodłem się na tobie... wiedziałem kim będziesz jeszcze przed rzezią w Hagen... a mimo to miałem nadzieję..." - dodał smutnym tonem - "...strata twarzy nie jest karą, ani tym bardziej zadość-uczynieniem za wymordowanie połowy miasta... ktoś musiał cię wtedy powstrzymać... i jestem święcie przekonany, że gdyby nie wstawiennictwo Lorda Arey, dawno byś skończył w Czarowięzach... " - westchnął głęboko - "...gdyby wtedy rada przejrzała na oczy... banda przekupnych..." - urwał po czym momentalnie wyrwał się z uscisku Allarica. Korzystając z chwili zdezorientowania, zakapturzony krzyknął zaklęcie, wykonując gwałtowny gest lewą ręką przed twarzą "ucznia". Allaric z impetem przeleciał przez pół karczmy, rozbijając się o stolik. Mając dosłownie chwilę nim ten się podniesie nieznajomy chwycił różdżkę, zaciskajac na niej obie dłonie. Efekt zaskoczenia minął. Allaric powoli wstał, wściekły, spod jego "maski" kapała krew. Wsciekły wykrzykiwał przekleństwa, wołając jednocześnie swych ludzi. Zakapturzony skierował różdżke w rozwścieczonego przeciwnika, skoncentrował się... różdżka po raz kolejny rozbłysła oslepiejącym światłem... potężny fala załamująca przestrzeń poleciała w kierunku Allarica, jednak ten zrobił unik, dobył miecza i w furii rozpoczął szarżę na maga. W tej samej chwili do karczmy wpadli ludzie Allarica.
____________

Why say Black Metal when you can say Norsk Arsk Black Metal?
"Nikt już nie pa­mięta pie­śniarza. Pieśń wciąż żyje."

A man's gotta do...

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość   Odwiedź stronę autora Powrót do góry ⇑
Raziel-chan
Dowódca Oddziału


Płeć: Płeć:Męska    Posty: 1947
Postać   Chowaniec

0 Miedziaków
0 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Poniedziałek 10 Lipiec, 2006 23:55 Odpowiedz z cytatem

(Hej, Havok, to może być, ale pamiętaj, że Allaric jest teraz nieludzko spokojny, wyrachowany i okrutny)

Co ciekawe, to lity ebowy stół złamał się przy uderzeniu, a nie Allaric.

Nagle, momentalnie, krew kapiąca spod maski wróciła pod nią, jakby wciągnięta przez jakąś niewidzialną siłę. Sam Allaric stanął w miejscu i uśmiechnął się zimno, teraz całkowicie spokojny. Czy całe to zachowanie było tylko... grą...? Jego ludzie chyba o tym wiedzieli, bo zatrzymali się w drzwiach, blokując je i patrząc na pojedynek swojego pana z nieznanym im zakapturzonym osobnikiem.
Ale ta krew... Jak ona wróciła do rany.
Naraz miecz Allarica zapłonął zielonym światłem i... stopił się, wypalając dziurę w podłodze, ale najwyraźniej nie raniąc swojego właściciela.

"To miasto było siedliskiem brudu... I dobrze o tym wiedziałeś. Moją misją było je oczyścić." - spokojnie powiedział Lord, podnosząc obie ręce do góry i obciągając trochę prawą rękawiczkę. Pote pstryknął palcami, a oba medaliony na wierzchach jego dłoni spłonęły zielonym ogniem, zmieniając formę w...
Pentagram z byczą czaszką. Godła zakazanych sztuk, o których istnieniu zakapturzony mag wolał niepamiętać, a o potajemnym studiowaniu ich przez swego dawnego ucznia wiedział.
Teraz ta powracająca do rany krew miała sens...

Na zewnątrz zaczęło padać i gościniec pokrył się gęstym błotem.

"Tak, starcze. Doszedłem do poziomu, o którym ty mogłeś marzyć jedynie w swoich snach. Jestem pieczęcią mocy Leviathana, Behemota i Tyrella. Gromadzę w sobie ich moc nie jako sługa, ale jako ich władca!" - powiedział, idąc w stronę swojego dawnego mistrza.
Zakapturzony mag wzniósł różdżkę w bezgłośnej inkantacji, rzucając potęzne zaklęcie Świetlanego wypalenia. Z jego różdżki wystrzelił oślepiający promień potrafiący stopić, przy sprzyjających warunkach, nawet Mithrill.
Jednak Allaric wzniósł prawą rękę, a medalion na wierzchu jego dłoni zajaśniał zielonym blaskiem, gdy uderzyło w nią zaklęcie przeciwnika. Przez chwilę zakapturzony mag próbował przemóc obronę Allarica - zadziwiające było to, że Lord nie użył żadnego zaklęcia obronnego - powstrzymywał atak siłą woli i czystą mocą - ale potem nagle Lord odbił zaklęcie w prawo, gdzie wypaliło ono dziurę w ścianie, po czym drugą rękę skierował w stronę maga, a mealion na dłoni zapłonął zielonym blaskiem, gdy pomyślał inkantację Pchnięcia Woli, znanego jako jedne z najsłabszych zaklęć magicznych.
Zakapturzony mag, jakby dostał w pierś kafarem, został odrzucony do tyłu, wybijając okno i wylatując na zewnątrz, gdzie upadł w błoto i przejechał w nim jeszcze kilkanaście metrów, zatrzymując się wreszcie na pniu wcześniej zniszczonego przez Mechize drzewa, opierając się o nie plecami i podnosząc się chwiejnie ne nogi. Chyba pękło mu żebro... Albo po prostu było obtluczone.
Wśród deszczu usłyszał głośny plusk i zobaczył, jak Allaric zeskoczył z parapetu w błoto. Zadziwiające, ale rozstępowało się ono przed nim, odsłaniając stare kamienie gościńca gdy szedł w stronę zakapturzonego maga z sadystycznym uśmiechem, a oba jego medaliony świeciły się upiornym zielonym blaskiem.

"Nawet nie wiesz, jak cieszy mnie nasze spotkanie, starcze! Nareszcie będę mógł zakończyć to, w czym przeszkodzono mi te wszystkie lata temu!" - powiedział swym zimnym, przyprawiającym o dreszcze głosem, zatrzymując się kilka metrów od swojego dawnego mistrza.

A deszcz nadal padał w najlepsze... Błoto było odsuwane od butów Allarica  w pulsującym rytmie, odpowiadającym biciu jego serca.

(Jak ma na imię twoja postać)

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość [ Ukryty ] Odwiedź stronę autora Powrót do góry ⇑
Havok
Mjeszkanjec Karajin


Płeć: Płeć:Męska    Posty: 1671
Postać   Chowaniec

1102 Miedziaków
94 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Wtorek 11 Lipiec, 2006 0:53 Odpowiedz z cytatem

(imię to powiedzmy... Marath Very Happy)

Wiedział że nei zdoła go pokonać... był zbyt potężny... zlapał się za klatkę piersiową... przez moment ciężko było mu złapać oddech.

"Nawet nie wiesz, jak cieszy mnie nasze spotkanie, starcze! Nareszcie będę mógł zakończyć to, w czym przeszkodzono mi te wszystkie lata temu!"

-"Mnie również" - odpowiedział chcąc zyskać na czasie. Wiedział że czarna magia którą włada jest zbyt potężna - "Swoją drogą... niczego się nie nauczyłeś przez te lata... wciąż polegasz na sile, nie na umyśle"- dodał po czym skierowął rękę w stronę jego kostki lewej nogi, którą podniósł ją by postawić kolejny krok, skoncentrował się, zacisną palce w pięść i wykonał ruch ręką w swoją stronę, jakby ciągnął linę.

Allaric nie spodziewając się, upadł na ziemię.

Za późno... już za późno... - po czym powoli, obszedł drzwo o które się opierał, by znaleźć się po drugiej stronie. Teraz chroniło go tylko drzewo które (biorąc od uwagę emanującą od niego moc) mogło z każdej chwili przestać istnieć.

Wiesz czego najbardziej w życiu żałuję? - krzyknął wpatrujac sie w przykrytą błotem drogę, przebiegajaca przez las - ...że nie wykończyłem cię wtedy... w Hagen... czasem zadawałem sobie to pytanie... jednak teraz wiem że to był błąd...

[tak btw walki... przypomina zdradę Arthasa i pojedynek z Utherem o urnę (wieeeem... wszystko kojarzy mi się z warcraftem Razz)
____________

Why say Black Metal when you can say Norsk Arsk Black Metal?
"Nikt już nie pa­mięta pie­śniarza. Pieśń wciąż żyje."

A man's gotta do...

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość   Odwiedź stronę autora Powrót do góry ⇑
Raziel-chan
Dowódca Oddziału


Płeć: Płeć:Męska    Posty: 1947
Postać   Chowaniec

0 Miedziaków
0 Denarów
0 Dukatów



PostWysłany: Wtorek 11 Lipiec, 2006 8:36 Odpowiedz z cytatem

(Um... Nie grałem w żadnego Warcrafta oprócz dema 1-nki)

Gdy Allaric upadał, błoto znowu spod niego uciekło, rozchlapując się na wszystkie strony od niego. Lord podkurczył nogi i wstał jednym skokiem, prostując się i otrzepując pelerynę z kurzu. Potem spojrzał na pień drzewa, za którym schował się Marath i uśmiechnął się paskudnie.

"Wiesz czego najbardziej w życiu żałuję?"

"Ciekawe, czego może żałować taki śmieszny staruch jak ty, Marath..." - powiedział Allaric, uśmiechając się kpiąco. Zielonkawe światło znów zgromadziło się wokół jego dłoni, zalewając gościniec upiornym blaskiem.

Że nie wykończyłem cię wtedy... w Hagen... czasem zadawałem sobie to pytanie... jednak teraz wiem że to był błąd..."

"Bo byłeś, jesteś i będziesz miękkim głupcem! Byłeś zbyt naiwny i sądziłeś, że jeszcze możesz mnie sprowadzić z drogi prawdziwej mocy. Myliłeś się, jak zwykle." - odpowiedział Lord, pstrykając krótko palcami prawej ręki. Marath poczuł potężne zaklęcie przyzwania. Było ono dziwnie... Znajome...

"No cóż... Może zainteresuje cię moja nowa towarzyszka... Ona na pewno chciałaby z tobą porozmawiać."

Nagle, ciemny kształt wychynął z deszczu, wbijając ostrze zagiętego miecza - katany - w pień kilka centymetrów od głowy Maratha. W błysku zielonego światła zakapturzony mag najpierw zobaczył, że jest to kobieta ubrana w orientalną zbroję z motywem feniksa. A potem zobaczył jej twarz...
Ariena, jego dawno zmarła w połogu żona. Taka, jak w chwili swojej śmierci... Tylko, że teraz z wyrazem obojętnego okrucieństwa na pięknej twarzy.

"Ariena... Albo Furia, jak teraz woli się nazywać, ma ci trochę za złe, że wolałeś trzymać się nakazów pomijania czarnej magii zamiast ją ożywić... Niw dziwię jej się, nic a nic..." - Allaric podszedł do Arieny i objął ją, przyciskając swoją głowę do jej tak, że oboje patrzyli na Maratha.

"Ach... Są tu też inni... Gretho, twój zmarły syn... Loana, nienarodzona córka... I wszyscy uczniowie z twojej śmiesznej szkoły magii, których zabiłem w Hagen... Wszyscy teraz służą mnie... I wiesz co? podoba im się to!" - Allaric zaśmiał się.

Z deszczu wyłaniałi się kolejni ożywieni ludzie z przeszłości Maratha.

Nagle, mag poczuł na ramieniu czyjąś rękę i przed twarzą mignął mu czarny płaszcz. Zaraz poczuł, jakby ktoś przeciągał go przez niego samego, a świat zamazał się.

Allaric ryknąl gniewnie, widząc ubranego na czarno osobnika wyłaniającego się z cienia i znikającego wraz ze swoim dawnym mistrzem. Jednak jego rzucone w gniewie zaklęcie rozbiło w drzazgi tylko pień drzewa i wyryło głęboką dziurę w ziemi.

"Nie! On nie może uciec!"

===

Marath odnalazł się w dzwonnicy opuszczonego kościoła w Corhagen, następnego miasta od gościńca, na kórym spotkał Allarica. Dalej padało, a  w otworze okiennym kucał Mechize, patrząc na horyzont, w stronę opuszczonej (jak dawno temu?) tawerny. Potem spojrzał na Maratha, który dalej nie widział jego oczu z powodu okularów.

"Sądzę, że masz mi dużo do powiedzenia, starcze..." - stwierdził.

Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość [ Ukryty ] Odwiedź stronę autora Powrót do góry ⇑
Wyświetl posty z ostatnich:   

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Mythai -> Wędrówki po Mythai Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 7 z 40 Idź do strony   1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12 ... 37, 38, 39, 40  

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
 
 
  
Strona glówna | Mapa serwisu | O stronie | Podziekowania | Kontakt
Sponsoruj mythai.info | Informacje o prawach autorskich


© 2004 -2016 Mariusz Moryl
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group - modified by Mythai Team

Ten serwis wykorzystuje pliki cookie w celu ulatwienia identyfikacji uzytkownika.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawien Twojej przegladarki oznacza, ze beda one umieszczane w Twoim urzadzeniu koncowym. Pamietaj, ze zawsze mozesz zmienic te ustawienia.