Użytkownik: Hasło: Rejestracja
 Tylko Wspomnienie... (2)



Dzień Matki
Dzień Mamy Mojej Kochanej Za Wcześnie Zabranej
  

Dla duszy twojej serca wspaniałego
Za twe męki dla mnie chorego
Tyś mnie zrodziła takiego małego
Twe noce nieprzespane odpoczynku nie dane
Twe dni ze mną na rękach
My razem ty śpiąca ja w potwornych mękach
I żadnej pomocy od męża Twego
Zawsze wymówki bo ja pracuje?
Ciebie nie pytał się wcale
Jak się żono czujesz?
Czy coś cię boli?Czy jesteś zmęczona?
Co go to obchodzi boś Ty tylko żona?!
I Twym obowiązkiem jest gotowanie!
Pranie!Sprzątanie dziećmi opiekowanie!
Słowa miłego nigdy nie dostałaś
A nam dzieciom i mężowi wielką miłość dałaś
Ciągłe pomówienia o zdradę! Te jego zazdrości!
Dla niego miałaś tyle miłości
Dla siebie nigdy czasu nie miałaś
Całą energię nam wydawałaś
I za to zostawił Cię z trójką dzieci!
Poszedł do innej a czas Twój leci
Mijają dni godziny Ty wszystko
Tylko dla rodziny!Dla dzieci co sama chowałaś
Dla nas całymi dniami pracowałaś
Doby Ci brakowało czasu tak mało
Zawsze zagoniona lecz uśmiechnięta
Teraz moje słowa z serca Tobie płyną
Dzieci na ludzi wychowałaś
Mnie poetę amatora siostrę brata mego
Jak mi Cię brakuje i oblicza Twego?
Jak mam odwdzięczyć się Tobie wiem?
Twą miłość matczyną ja na Syna przeleje
Wejrzyj z niebios niech serce Twe się śmieje.





E
        EROTYK
Ujrzałem dziewicę boskiej urody w oczach iskry
Włosy jak anioł z niebios zesłany
Nogi jak świata podpory a ramiona
I to ciało jak rzeźba wspaniała wykuta z marmuru

Dreszcz zamyślenie słodkie pragnienie
Do chwil rozkoszy szaleńczej miłości
Dotykać włosów w piersi wtulony
Całować pieścić szeptem wysławiać

Rozkosz dać słowami niech serce rozdziera
Niech chwila trwa wiecznie po koniec świata
To jak być orłem przecinać przestworza
Statkiem rzucanym falami

Gąsienicą larwą motyla blaskiem kolorami radować
Lawą gorącą niech wyspa powstanie laguną co ją otacza
Marnym robakiem chcę być przy tobie
Twym pięknem duszę wzbogacać.





F

    FANTAZJA

Wiem kim chce być?
Zatracić się w fantazji dostąpić piękna tworzenia
Czarodziejem posłańcem miłosierdzia
Dobrocią dla wszelkiego stworzenia
  
Zniszczyć wojny nienawiść
Choroby głód zniewolenie
Dać światu radość
By tryskał zadowoleniem

Kto cierpi najwięcej nasze ukochane dzieci?
Mamy je chronić a co im dajemy
Głód płacz i cierpienie
Mieć siłę potęgę nieokiełznaną

Chcę dawać dostąpić tej siły
Wyciszyć smutki cierpienia
By oczy świata w niebo patrzyły
Jak smutek w radość się zmienia?
  





 FLIRT


Nie czas nie miejsce na takie słowa
Zabierz z słów moich sylaby
Lecz powiem wierności dochowam
Dodasz czy! Aby!

Czy wierność pustką fałszem?
Czy kłótnia ma być rozstaniem?
Czy choroba odejściem?
Czy śmierć zapomnieniem?

Aby wierność była prawdą
Aby kłótnia nie nastała
Aby śmierć nie zagościła
Aby choroba nie niszczyła ciała

Flirt nie powiem zmysły me cieszy
Przygasi pokusy i żądze
Myśl moja do raju śpieszy
Nie dla mnie tak żądze

Odmładza jak wtedy się czuję
Me ciało jakby płonęło
Serce jak kafar wibruje
Jak pal wbijany w ziemie?

Dreszcz ciałem wstrząsa
Oddech szybszym się staje
Myśli błądzą szczęśliwe
Lecz czy to prawdziwe?

Więc wierność miłości
A flirt słowem zostanie
Niech z nami gości
Na wieki tak piękne kochanie.




G

Gasnący płomień


Dlaczego twe myśli uśpione?
Jakąś niemocą splatane
Garnij do siebie to wszystko
Co w życiu z niebios ci dane
Nie bój się marzyć
Daj swemu zycie wyzwanie
Byś kiedyś z duma mogła powiedzieć
Miałam swoje zdanie
Bądź jak benzyna do ognia dodana
Wytryśnij gorącym płomieniem
Ja daje ci cala ma sile
Nakarm nią swoja dusze
Ukarzesz mi ze żyjesz
A ja się w ptaka zmienię
Wzlecę ponad granice
W niebios błękitne bramy
Powiem patrzcie na ta dziewczynę
Co z brzydactwa w łabędzia zmieniona
Z strumyka rzeka rwąca się stała
Z wietrzyka w huragan zmieniona
Co nawet szeptem powiedzieć się bala
A teraz po prostu jest sobą
Żyjąca myśląca uśmiechnięta dziewczyna.




Gdzie jest to piękno?


  
Czy jeszcze umiemy cieszyć się życiem?
Być weseli witać nieznajomych radośnie
Tak po prostu iść ulica uśmiechać się do ludzi
Zagadać do nich rozmawiać o wszystkim
Jak śnieg topnieje o rodzącej się wiośnie
Zapytać o zdrowie
Nawet zaglądnąć do wnętrza duszy
Zobaczyć to wszystko co skrzętnie schowane
Wysłuchać żalu nawet się wzruszyć
Tym wszystkim co życiem im daje
Witać wszystkich starszych i młodych
Tych co są smutni życiem strudzeni
Komuś doradzić
Kto wie czy to się zmieni?
Ze wszyscy będziemy siostra i bratem
Jeden drugiego ranić nie będzie
Rozbudzę w ludziach ich piękna miłość
Kto na to wszystko sile zdobędzie?
Czy to piękno w nas kiedyś się zbudzi?
Dzien. za dniem tak samo się zaczyna
Każda godzina jest taka sama
A ja bym witał wszystkich radosnymi oczami
Bo cóż to za życie
Gdy nie ma w nas radości dawania
Cóż to za życie
Ze dostępu do siebie mi wzbraniasz
Cóż to za życie
Gdy serce jest twoje uśpione
Wiec garnij je całymi garściami
A wtedy twe życie możesz powiedzieć spełnione






GESTEM


Czy słowami tylko można wyrazić uczucie?
Śmiejąc się miło spoglądać
Gestem ukazać całego siebie
Jak dotrzeć do twego serca?

Pierwsze spotkanie oczyma mnie witasz
Jak pięknie mrużysz źrenice?
Uśmiech twój taki szczery
Lecz co to jakby smutek z dna oka twego wildze

Drżysz jak osika na wietrze
Nie powiesz ni słowa nawet sylaby
Łza spływa po policzku rumieńcem okrywa
Mdlejesz co tobie

I tylko gest rękami lecz dla mnie pięknymi słowami
Delikatny uśmiech z nutką bojaźni
Pytam jesteś głuchoniema?
I znowu gest rękami!

Tak zrozumiałym dla mnie- po co słowa -wykrzyczeliśmy miłość rękami
Uśmiechem radością -a słowo
To dźwięk z gardła wydany nie odda tej chwili
Spojrzeli sobie w oczy oboje zaniemówili.





Głos


Cicha melodia
 Barwiona myślą
Rozdrażniona dotykiem
Ust
Duszy
Grą świateł
Potokiem słów
Nicości oddaj
Poranek
Drżenie
Tajemnicę
Walką
Pierwszy oddech
Krzyk
Narodzin




Gniew

  
Dlaczego każesz mnie Panie?
Czy dni moje mają zostać czekaniem?
Chcę karmić się Twoją miłością
Daj siłę mi Panie!
Dlaczego?
Powiedz?
Proszę!
Zwykłe życie ma zostać marzeniem
Czy tylko gniew będzie spełnieniem?



*

Grzech


Czy grzechem kochać skrycie twą osobę?
Czy grzechem pragnąc chwil uniesienia?
Cóż z tego iż mam w sercu trwogę
Takie mam ciche pragnienia
  
Być drogą na której kroczysz dostojnie
Kwiatem w twoich włosach potarganych
Wesołością duszy i serca gdy prowadzą z sobą wojnę
Twych żądzy nieokiełznanych

Czy grzechem gdy ciała pragnie?
Czy grzechem nagość oglądać?
Czy grzechem wciągającym bagnem?
Przez oczy w twą duszę zaglądać

Czy grzechem tulić i pieścić sprośnych zapałach?
Całować żądze rozpalać aż ciałem wstrząsa chwila
Czy grzechem myślami błądzić w nagości ciała?
Czy grzechem patrzeć gdy uda rozchylasz?

To nie grzech to życiu dajesz początek nowemu życiu
To nie grzech to chwila miłości poślubionych sobie
To nie grzech gdy dwoje kocha w ukryciu
To piękne to cudowne gdy tobą siebie zdobię.




  Gwiazdki z nieba

Hej dziewczyny i chłopaki
Wszyscy mili z naszej paki
Śnieg już sobie z nieba prószy
Zakrywajcie szyje uszy
Ubierajcie pantalony rękawiczki i buciki
Młody stary niech się ruszy
Sanna będzie w rytm muzyki
Sanki bierzmy i jabłuszka
Do zjeżdżania nie jedzenia
Cóż tam mróz niech szczypie w uszka
Smutkowi dziś powiemy do widzenia
Poszukajmy wielka górkę
Niech pod płozami iskry lecą
I szalejmy do wieczora
A skończymy nawet nocą
Zrobimy dzieciom lodowisko
Niech ślizgają się radośnie
Bo gdy buzie uśmiechnięte
Wtedy w sercu jest ja w wiośnie
I do parku iść już pora
Tam zwierzątka dziś harcują
I Wiewiórkom dajmy orzechy
One tego potrzebują
I dla ptaszków okruszynki
Może karmnik im zrobimy
Niech się każdy teraz cieszy
Dziś są zimy urodziny.






H

Harmonia zmysłów



Delikatnym dotykiem myśli
Opuszkami palców
Muśnięciem ust gorących
Lepkich od wieczornej rosy
Głosem niczym aksamit
Wpatrzony w twe
Płonące żarem oczy
Tys. pokarmem mej duszy
Oddechem nocy
Rozpościerającym płaszcz istnienia
I nic łącząca wiecznością
Ja wtulony w twe ramiona
Upojny zapach ciął drżących
Serca szybciej bijące
Jak zefir wzlecę w błękit?
Wypłynę żaglem zmysłów
Jakbym chciał schwycić słonce
Jak mustang niedościgniony?
Gnać ponad pragnień granice
W kwiat rajski zaklęty
Mądrością pegaza niesiony
Targany uczuciem palącym
Do granic wytrzymałości
Do ciebie tak wyczekiwanej
Upragnionej miłości.




I

IDOL


Słowa ranią zostają w pamięci
Jesteś iskrą za wcześnie zgaszoną
Powiedz czy to cię kręci
Gdy osoba zasmuconą

Widzę w tobie czerń
Twe serce jest bez miłości
Wystarczy inne dać słowo
Ile wtedy radości

Myślę taka twoja natura
Takie masz swoje bycie
Pomyśl nim je wypowiesz
Umilisz komuś życie

Słowa ranią daj je z rozmysłem
Wystarczy uśmiech tylko sylaba
Czy ranić twoim zamysłem?
Wszak człowiek istota słaba

Kto zranił cię tak złośliwie?
Iż masz serce uśpione
Ja widzę w nim piękno prawdziwe
Schowane głęboko miłością splecione.






Imię Miłości


Tak mocno boli czekanie na Ciebie
Ciągle glos Twój słyszę
Oczyma błądzę po błękitnym niebie
Tęsknota rozdziera cisze
Czekam marzeniem naszego spotkania
By moc wtulić się w Twoje ramiona
Dlaczego los tego mi wzbrania?
By miłość moja była spełniona
Patrząc w szarość nocy
W sercu tylko dreszcz zostaje
Czy jest ktoś o takiej mocy?
By dać mi upragnione kochanie
Tęsknoto nie karz czekaniem
Miłości dodaj mi siły
Niech będzie mi to dane
By pragnienia się spełniły
Kocham gdy glos twój słyszę
Kocham gdy noc ściele posłanie
Kocham gdy rankiem się budzę
Kocham tak mocno Kochanie
Wiec serca posyłam Ci bicie
I duszy mej tęsknotę
Miłości Tyś moje zycie
Czekam Twych ust
By muśnięciem połączyć nasze dusze
Czekam dotyku Twych dłoni
Czekam żarliwym uczuciem
Me serce za twoim goni.




IMIĘ PRZYJAŻNI MAGDA


Me pragnienie jak cudowne spełnienie
Serce szybciej zabiło nadeszła ta chwila
Dałaś mi radość me dopełnienie
Poznałem piękno tyś jest nim miła

Dostałem w życiu wiele słodyczy
Miłość Żonę i Syna
Lecz co dostałem od ciebie
Czy serce moje wytrzyma?

Tyś jak skarbiec z klejnotami
Tyś melodią serca mego
Tyś poranka promieniami
Tyś ostoją strudzonego

Dostałem miłość przyjaźnią nazwana
We mnie jakby powiew wiosny
Myśli kłębiące się we mnie
Jestem jak ptak radosny

Mym śpiewem mego serca bicie
Dla ciebie melodia nim wygrywana
Kącik mej duszy dla ciebie
Po życia kres tyś uwielbiana.






Iść


Pragnę odgadnąć wszystkie tajemnice
Kto zna niech mi odpowie?
Co jest to najważniejsze?
Bogactwo czy zdrowie
Lecz co zrobić gdy los cię opuści
Nie da ci nic z tego
Czy kiedyś się ziści?
Bym dostąpił wszystkiego
Nie chcę pałaców spływających złotem
Nie chcę bogactwa co mnie przytłoczy
Chcę tylko godnie żyć
By z honorem każdemu móc spojrzeć w oczy
Rankiem się budzić bez bólu
Tak zwyczajnie wstać
Iść daleko przed siebie
Patrzeć jak listek drży na wietrze
Stąpać rankiem po rosie
Iść
Iść
 Iść
Niech ból mnie nie zatrzyma
Niech głód nie dokucza
Bym mógł potrafił dać siebie
Tego co tak upragnione
Nakarmić pięknym słowem
Co wszystkim przeznaczone?.





Imię twe Piwonia

  
Zrodzona wiosna w paku schowana
Rozkwitła o brzasku rosa karmiona
Kolorem wabisz wonią zniewalasz
Jak dziewica wtulona w ramiona
Stoisz dostojnie w słońca pełnym blasku
Pierzchnę do ciebie będę tam zaraz
Pośrodku ogrodu gdzie me oczy skupione
Do mnie się śmiejesz woń mi posyłasz
Boje się dotknąć delikatnych płatków
Niczym szaty aksamitem zdobiona
Jakimż szczęściem jestem obdarzony
W serce w dusze baśnią wpleciona
Tak to ty kwiecie wiosenny
Imieniem niepowtarzalnym nazwana
Ciesz mnie wycisz smutki
Po stokroć tys. dla mnie kochana
Całym twym pięknem czerwienią cudowna
Rozbudzasz zmysły dajesz ukojenie
Jak ciepło Matki tys. taka łagodna
Czy tys. tym kwiatem co daje spełnienie?
Z czym cię porównać
Do czegoś stworzona
Co twemu pięknu może dorównać?
Jedynie z rajskim kwiatem
Nocą pięknie wyśniona
Nie chce się zbudzić zostań dla mnie światłem
Zostań jak kochanka w drżących ramionach.







Irena


Zamknij oczy słuchaj sercem

Jak bardzo chce oddać co czuje
Powiedzieć doniośle kocham
Ukazać cala sile swojej miłości
Co w sercu mym gorącym promieniem
Od dawna cudownie gości
Kocham twój glos
Kocham twe myśli
Kocham twoje marzenia
Kocham to wszystko w tobie
Co dla mnie w baśń zamieniasz
Mowie kocham gdy rankiem się budzę
Mowie kocham gdy noc nastaje
Mowie kocham gdy myślę o tobie
Mowie kocham
Nasza miłością się zawsze zdobię
Co wieczór myśląc o tobie
Me serce cudownie zamiera
Raz bije wolno dostojnie
By za chwile jak rozszalałe
Wygrać dla ciebie melodie miłości
Me serce dla ciebie bije
Ma dusza do ciebie zdąża
Nasze uczucie niech będzie splatane
Bo cóż warte zycie
Gdy miłością nie jest nam dane.
Tak na koniec by dopełnić się mogło uczucie
Powiem szeptem Irenko kochana
Jesteś darem z niebios zesłanym
Tyś ma ukochana.





    IRMINA


Imię niepospolite wręcz powiem mało spotykane
Jakimż one dźwiękiem jakby melodią
Rytmem serca wyśpiewane
Blask oczu zwierciadłem tafli jeziora

Twe włosy jakby bursztynem zdobione
Nie dodać mu blasku piękności
Jak nie opiewać tak pięknego oblicza?
Tyś doliną szczęścia chwilą pięknej miłości

W tobie czar polany kwieciem wszelkiego rodzaju
W tobie poezja w wymowie twego imienia
Tyś zakątkiem odległego kraju
Wielkiej tęsknoty pięknego spełnienia

Tak czystą duszę tak serce wspaniałe
Kochać szaleństwa chwilą
Słowa radosne na wszelką chwałę
Przed tobą bogowie swe głowy chylą

Twe piękno z serca wydane lecące ku wieczności
Tysiąca kolorów tęczy w niebiosa ponad bezkresy
Tyś jest chwilą najpiękniejszą
Tyś moje cudowne miłości.






IWONKA


Patrzę w ciemność lecz ona jasnością
Widzę tam dziewczynę zwaną Iwona
Czarem urokiem taką młodością
Jest przyjacielem jakby wyśniona

Jakaż siła wspaniała targa myślami
Poznać przyjaciela byśmy byli sami
Lecz po to by słowa nam przyjaźnią zostały
Będzie nadejdzie ta chwila słodkimi marzeniami

Znać jej osobę zobaczyć z bliska
Spojrzeć w oczy pieścić słowami
Dać radość poznania duszę swą cieszyć
Niechaj urośnie niechaj szaleje

Po ty poznaniu twej miłej osoby
Zostawić na wieki obraz poznania
Takie to ciche mam pragnienie
Poznać dziewczynie co jest jak łania.



J
Ja chodzę



Dlaczego twe oczy smutne?
Czy to łza policzek twój zdobi?
Czy potrzebne są nogi by iść przed siebie?
Wiem pragniesz chodzić lecz?
I teraz powiem co zrobimy
Zamknij oczy splećmy w jedność nasze myśli
Zatraćmy się w marzeniach
Biorę twą delikatną dłoń
Prowadzę cię rankiem ukwieconą polaną
Czy czujesz jak strząsasz z kwiatów krople rosy?
Gdy trącasz je bosymi stopami
Czy czujesz tą woń cudowną?
Nie mów nie odpowiadaj dalej śnij
Idziemy coraz szybciej
Biegniemy
Wiatr się wzmaga rozwiewa twe włosy
Dogońmy go
Biegniemy odpowiedz czujesz ten pęd
Tak
Ja żyję ja biegnę teraz już wiem
To nic że ciało w niemocy to nic
Biegnę do ciebie miły
Podskoczę tylko proszę złap mnie.






20030808


Jak Adama Ewa?


Takimi słowami czekam cię kochany
Jak brak mi?
Twych włosów blond
Niczym Łanów dojrzałych zbóż
Czekam twych zielonych oczu
Niczym tafli bezkresnego jeziora
Tam je widzę gdy spoglądam tęsknotą
Czekam delikatnych pocałunków
Czekam dotyku twej dłoni
I tylko myśl moja smutna
Za tobą za uczuciem
Gdy nie ma cię przy mnie
Kocham każdą cząstkę w tobie
Kocham gdy muskasz me usta
Kocham gdy jesteśmy złączeni w uniesieniu
Kocham wszystko co mi dane
Chwile radości smutku
Kocham cię nawet w cierpieniu
Więc proszę zostań
Proszę po prostu bądź
Po kres po ostatni oddech
Moja cudowna miłości
Me serce dla ciebie bije
Ma dusza dla ciebie śpiewa
Kocham Cię tak bardzo
Kocham jak Adama Ewa.





JAK DAĆ SIEBIE?


Zwiastunem nadziei aleją do światła
Rozdrożem myśli utęsknionych
Czym jest czym zostanie?
Chwilą pragnień spełnionych

Szukając słów myślami błądzić
Czekać czy będzie jakie me zadanie
Lecz czy ja mogę osądzić
Że słowa mym sercem wam dane

Mym w wasze dotrzeć dogłębnie
Obudzić jakby piękno uśpione
Duszę wam pieścić
By z snu zostało zbudzone

Tym pięknem się stroić niczym pawiem piórem
Wzbogacać siebie wami
Jak do was dotrzeć jak was uwielbiać?
Dać z siebie jakby aksamit.





Jak długo jeszcze?


Czekanie czasem aż boli
To kara czy jakieś przygotowanie
Mnie wszystko zadowoli
We mnie radością zostanie
Pytam się nocy czy cisza ukoi
Pytam poranka powitasz promieniem
Pytam się ciszy czy mnie uzbroisz
Pytam się Boga w tobie spełnienie
Panie cos za nas został wydany
Na ból na męki srogie cierpienie
Jak żyć mam godnie czy mi odpowiesz?
Czy los mój srogi kiedyś odmienię?
Tyle mam pytań skąd odpowiedzi
Tyle mam pragnień spełnia się one
Ale mam tylko jedno marzenie
Do cię Boże z pytaniem gonie
Pozwól mi prośże być nad to wszystko
Co strachem bólem i niepewnością?
Panie czekam powiedz gdzie szukać
By życie moje było radością
Co mam zrobić kiedy?
Jak zacząć czy wszystko od nowa?
Daj mi prośże chodź mały znak
Ma żałość na wieczność schowam
Będę się pytał czy mi odpowiesz
W modlitwie będą moje pytania
Tak bardzo czekam uczę się ciebie
Kto mi dotrzeć do ciebie zabrania?
Rankiem się budzę otwieram oczy
Uśmiechem witam ciepło poranka
Nucę sobie wesoła melodie
To prawie jak kołysanka
Lecz radość moja myśli gaszą
Jak mam żyć omijać przeszkody?
Wszak tylko życiem jestem strudzony
A wiekiem jeszcze jestem tak młody
Kto mi odpowie na tyle pytań?
Co mi stoją murem nie do przebycia
A ja po prostu chce tylko trochę
Namiastka radości cieszyć się z życia
Nazajutrz także będzie poranek
Co mi przyniesie czy da mi wytchnienie?
Bym mógł powiedzieć wykrzyczeć głośno
Jak długo jeszcze mam znosić cierpienie?





JAK PISAC
JAKIMI SLOWAMI?


Jak pisać jakimi słowami?
By oddać co teraz czuje
Jest jedno tak piękne słowo
Po prostu powiem Dziękuje
Dziękuje Matce ze Ciebie zrodziła
Dziękuje Niebiosom ze Ciebie mi dały
Dziękuje za serce Twoje tak piękne
Najczystszy delikatny aksamit
Dziękuje za me łzy radości
Dziękuje za chwile wzruszenia
Dziękuje Ty to sprawdziłaś
Ze spełniły się moje marzenia
Posłuchaj niech słowa moje będą melodia dla duszy
Niech każda najmniejsza literka
Twe serce delikatnie wzruszy
A teraz?
Napisze kim jesteś
Opowiem jak wildze ciebie
Jesteś jak dar cudownie mi dany
Wildze Cię uśmiechem na mojej twarzy
Czy mogłem kiedyś pomyśleć?
Ze cos takiego się zdarzy
Dostałem wiosnę twymi słowami
Dostałem dar cudowną rozmowę
Jesteś tak bliska memu sercu
Mej duszy najsłodszą ozdoba
Wiec!
Niech każdy ranek uśmiechem Cię wita
Dla Ciebie kwiaty otwierają swe paki
Paleta barw rozkwita
Byś dostąpiła najsłodszej radości
A teraz!
Oddaje ci wszystkie moje pozytywne myśli
Każdą ma radość tobie oddaje
Wiec powiem jeszcze na koniec
DZIEKUJE
Ze siebie mi Dajesz.
Przyjacielu.





JESTEM


Być orłem tnąc powietrze skrzydłami
Wznosić się ponad uczucie
By jako zwiastun nad wami
Wyciszyć zło dać sobą uczucie

Rozłożyć skrzydła bronić dostępu do złego
Rozgonić myśli co czernią barwione
Czy jest coś bardziej pięknego?
Niż serce miłością karmione

To nic że serce cierpiące
To nic że dusza boleje
Gdy wasze serca gorące
W moje miłością się wleje

Jestem wolny wiatr mi Bratem
Jestem wolny Siostra przestworzem
Jestem wolny Ojciec mi światem
Jestem wolny Boskim stworzeniem.





     JESTEŚMY!!!


Chwila zawirowała
Świat zadrżał niebo rozjaśniało
Zobaczyłem dostałem
I to nie tak mało

Dostałem radość w twojej osobie
Jakby dotykiem bezkresu
Tobą się pięknie zdobię
Do swego życia kresu

Jestem roślinką miłością karmiona
Jestem czasem z wplecionymi wspomnieniami
Jestem dzieckiem wyciągam ramiona
Jestem lasem z strzelistymi topolami

Tyś strumykiem krystalicznej wody
Tyś polanką leśnych ostępów
Tyś wystrzałem sercem przyrody
Tyś wybraną anielskich zastępów

W tobie rosy porannej krople
W tobie gwiazdy nocnej mruganie
W tobie różnobarwne sople
W tobie tak piękne dawanie

Dla ciebie pąki kolorowych kwiatów
Dla ciebie serca trelem śpiewanie
Dla ciebie wołanie z za światów
Dla ciebie czy dla nas kochanie.

Jesteśmy radością słodyczy chwilami
Dla nas czas nie ma znaczenia
Tym wszystkim co w nas poza nami
Życie w piękno zmienia.





K
Karolina


Twe ciało ręką bogów rzeźbione
Jak heban ciemne?
Zdobione promieniem słońca?
Jakimż jesteś cudownym wizerunkiem
Gdy widzę cię z psem spacerująca
Twe piękno niebiosom wydarte
By cieszyć moje oczy
Polot wdzięk równy inteligencji
Spleciony doświadczeniem
Jak najjaśniejsze gwiazdy nocy?
Gdy patrzysz z okna
 Twego bloku na parterze
Ten czar urok
Oczom własnym nie wierzę
Poznałem cię niedawno
A jakbym znał cię wieki
Tyś tęsknotą duszy i serca
Najpiękniejsze leki
Rozmowa z tobą była spełnieniem
Dlaczego noc tak krótko trwała?
Każda cząstka słowa –Twych myśli
Jak miła ta chwila w mym sercu została?
Dziś jest twój dzień
Niech radością spełnieniem zostanie
To Twoje urodziny
Więc życzenia ci wierszem składam kochanie.
20030729






Kasia i Marek


Spotkanie oczu zmysły szaleją
Myśli w szaleńczym galopie
I nasze oczy tak pięknie się śmieją

Ten dzień ta chwila to spojrzenie
Ścisk w dołku drżenie ciała
Tym wszystkim nasz spełnienie
Serce w sercu dusza w duszy zamieszkała
  
Nasza droga dobiegła końca
Spełniło się nasze pragnienie
Tak powiedzieliśmy sobie
Tak piękne jest nasze spełnienie

Są chwile trudne smutkiem zmącone
Nasza miłość wszystko zwycięża
Mąż ma cudowną żonę
A żona cudownego męża







Każdego ranka



Chcę budzić się przy tobie
Patrzeć gdy otwierasz oczy
Witać cię pocałunkiem
Kwiatami zdobionymi rosą
Patrzeć wielbić nad wszystko
Niech płoną twe śliczne oczy
Wstrzymać czas
By chwila trwała wiecznością
Szeptać słowa miłości
Kocham
Pragnę
Czekam
Tobie oddam mój oddech
Dla ciebie serca mego bicie
Czy czujesz coś?
Czy drżysz z rozkoszy?
Me słowa z serca ci dane
Me myśli do ciebie zdążają
To nic że nigdy nie będzie nam dane
Dostąpić miłosnej rozkoszy.

20030808


Kim Być?

Poranek i myśli skapane złotem
Mokra trawa zlepiona kropelkami rosy
Kwiat w pąku opleciony pajęczyną
Oraz my biegnący do zatracenia
Wzleciały motyle milionami kolorów
Unieśmy się ich skrzydłami
Trącani delikatnym podmuchem
Jak dwa piórka łabędzie
Szybować tak wiecznością
Skraść ptakom bezkres
 By zatopić się w błękicie
A może będziemy nocą i dniem
Lecz chyba byśmy się nigdy nie spotkali
A jeśli ty wodą byś była
Ja ognia językami
Lecz jakby połączyć nas wtedy
Byśmy byli dla siebie darami
Już wiem lepiej po prostu być sobą
Chłopakiem i dziewczyną
Iść oplecieni złocistym promieniem słońca
Stąpać po trawie zroszonej rosą
Patrzeć jak kwiat rozbija się z pąka
Wtulić się w siebie
I Trwać miłością.
2005-01-03





KIM JESTEŚ


Jesteś wiatrem łagodnym podmuchem
Szelestem sitowia deszczem muskana
Szeptem ziemi cichym wołaniem
Myślami mnie oddana?

Me słowo cichnie w oddali
Daremny trud wołania
Dlaczego echem nie wraca?
Będziesz na me zawołania?

Myśli radosne buchają
Odcieniem barwą jaskrawą
Gdzie spojrzeć gdzie szukać?
Za czyją to sprawą

Chcę pieszczot czaru uniesienia
Baśnią jesteś nocą zasnuta
Czy w próżni me zawodzenia?
Pieśnią melancholią ptakiem na drutach?

W jakim umysłu zakątku
Może ukryta gdzieś na dnie
Z tyłu czy na początku
Kiedy na mnie spadniesz?

Chcę być myszką ty jastrzębiem
Ja żabką ty bocianem
Bądź orłem ja gołębiem
Czy zbudzisz mnie kiedyś ranem?






Kochanie


Jak mam powiedzieć jakimi słowami?
Jak zacząć moje wyznanie?
Ten piękny dar co w serce wkładamy
Cudownie nazwany kochanie
Od Świata zarania łączymy się w pary
By życiu dać wypełnienie
Wszak Miłość to Boże dary
By wydąć na świat nowe istnienie
Wiec powiem klękając przy tobie
Czy wyjdziesz za mnie dziewczyno?
Tobą cale swe zycie ozdobię
Samotne dni na zawsze miną
Wiem Małżeństwo to nie tylko radości
Są chwile smutku cierpienia
Lecz siłę da nam nasza miłość
Uśmiech mile spojrzenie
Odpowiedz czy będziesz moją?
Po wieczność żoną nazwana
A ja ptaka się zmienię
Niech ten pierścień odda to wszystko co czuje
Całą potęgę mojej miłości
Bym mógł wykrzyczeć w niebiosa
Ona już żoną w mym sercu gości.







Koniec


Świeca się dopala
Czy tylko ciemność zostanie?
By szarość gasiła smutek
By łzy mej twe oczy nie skradły
Myśli mącą rozum
Wspomnienia przede mną płynące
Splątane niebem z otchłanią
Gdzie iść?
Czy zdążać w światło?
Czy ciemności oddać istnienie?
Zziębnięte dłonie duchami nocy
Jeszcze tylko jedna maleńka myśl
Zbudzić się
Pląsać w poranku
Zasypiam
Zostanę
W twym sercu
Mój Boże.






Kochane


Tak powiedzieli sobie
Lecz słowo nie było rzucone na wiatr
Były i dni pochmurne
Lecz w miłości przeżyli już tyle lat
Jesteście w mym sercu
Oboje moje dzieci kochane
Tak jak owoc waszej miłości
Jakąż radością mi dane
Ile myśli o was ileż uczucia pięknego
By Bogu wznieś ręce
Powiedzieć w ciszy dziękuję
Za dar mi dany radością
Za każdą chwilę tęsknoty
Za to że są w myśli w sercu w uczuciach
A cóż jak dni wasze radością
Nie będą wam dane
Pomyślcie jutro jest lepsze
Jutro dzień lepszy nastanie
Mamy osoby
 Tak mocno kochane.



Kolory Marzeń

Biel to czystość prawdziwa
Uczuciem w Tobie ją widzę
Jest światłem w ciemności
Anioła rozpostartymi skrzydłami
Zaś czerń
To nocy spokój
Cisza dająca wytchnienie
Spacery przy blasku księżyca
Żółć barwa jesieni złocistej
Spacery leśnymi gąszczami
Czerwień uczucia spełnienie
Pocałunek na polanie usłanej kwiatami
Zieleń nadzieja i wieczne czekanie
To traw morze kołysane wiatrem
Gdy wszystkie kolory tęczą się staną
W barw paletę zmieszane
Wtedy wildze ciebie moje kochanie
Patrząc w nieba błękit
Tam ty płynąca rydwanem uniesienia
Patrząc dalej jesteś bezkresem
Potęgą mego istnienia
Lecz gdy blisko spoglądam
To w sercu i duszy
Tyś czarem spełnienia
Najsłodszych najczulszych wzruszeń
W myślach jesteś wiecznością
Najsłodszą radością mi dana
Wiec jak cię nie wielbić
Wysławiać nad wszystko kochana.



Krzysiu


Dzieli nas ocean niezmierzonej wody
Dla ciebie zmieniłabym się
W ptaka co tnąc powietrze skrzydłami
Leci do swej miłości
By serca połączyć darami
Pocałunkiem
Co zostanie drżeniem?
Dotykiem twych delikatnych dłoni
Dlaczego gdy rankiem otwieram oczy?
Nie widzę twych oczu
Nie dotykam twych włosów
Nie mogę się wkulić w ramiona
Być jak maleńka istotka
Co słucha twego serca bicia?
Kocham
Tęsknię
Czekam
To nic że jesteś daleko
To nic że czekanie tak boli
Mam w sercu twą miłość i ciebie
Tym muszę się zadowolić.





      KRYSTYNA KATARZYNIE


Radości chwila nadchodzi jaką piękna ta chwila
Włosów mych kolor i oczu odbicie
Drzwi otwieram ramiona rozchylam
Katarzyno tyś moje życie

Tak piękna istota z mego łona wydana
Włosy jakby fal morskich całuny
Lustra odbiciem cała ma kochana
Serce radujesz swoim obliczem

Jak pięknie duszę mą koisz?
Liczyłam sekundy minuty godziny
Jak pięknie mnie sobą zdobisz?
Jesteś na łonie matki rodziny

Te chwile bez ciebie jakąż tęsknotą
Niepokojem każda chwila tak sroga
Tyś dla mnie boską istotą
Sercu mi takaż droga

Niechaj radości Matczynej nie zmącą nastroje
Ta chwila niech zostanie wiecznością
Tyś dziecko kochane moje
Tyś najsłodszą miłością.





Kto?

Kto zna -powie?
Co jest pięknem - co fałszem?
Twe ciało poddane czasowi
Czy niby ulepszone?
Dotykiem skalpela
Tylko dla oczu czarem
A co z sercem
Co z pięknem prawdziwym?
Dającym rozkosz zmysłom
Delikatnym myśli rozbudzeniem
Dla mnie twe piękno prawdziwe
To!
Twarz smagana wiatrem
Ręce spracowane
Nawet zmarszczki jakież kochane
To piękno prawdziwe
 Mojemu sercu radością dane.





Kto wymyślił?


Granulki snu
Perełki użyczonej
Niewiadomej

Baśnią zawieszoną
Krzewem bzu
Nagością głazu
Pod stopy

Zna wymarzone miejsca
Dno myśli
Co rankiem?
Uśmiechem zostanie

Zamieńmy jawą
Ulecą
Nieznanym spełnieniem

Karmić
Pięknem brzasku

Sączyć
Uczucie nasze.




20030323






Komputerowa Przyjaźń


Nieznana z drugiej strony ekranu
A jak mi bliska osoba

Znam cię dotknięciem klawisza
Czekaniem twojego nika

Gdy tylko się zjawiasz na czacie
To we mnie smutek zanika

Delikatny dreszcz
Co się dowiem nowego?

Co dzisiaj się stanie?

Czy znowu jakiś oszołom?
Zaśmieci nam nasze pisanie

Znam kogoś z imienia
Ze zdjęcia na naszej stronie

Jakież to jest radosne
Już myślą do was gonię

Spotkamy się wszyscy
Powiemy sobie cześć witaj

Wpadniemy sobie w ramiona

Niewinnym pocałunkiem
Każda przyjaźń będzie obdarzona

Więc Witam Was Przyjaciele
Wszystkich razem każdego z osobna

Me serce dla was otwarte
Bo życie bez przyjaźni nic nie jest warte.






Kres


Czy płyniesz obłokiem?
Czym jesteś w tej oto chwili?
Dokąd zmierzasz
Czy w inny lepszy świat?
W odległą lepszą krainę
Zostawisz po sobie ślad
Bym śledził sercem moją dziewczynę
Me serce krwawi boleśnie
Dokąd spieszy twa dusza strwożona
Nie zatraci swej drogi
Wzleci w Boga ramiona
Tam usiądziesz zmęczona
Wyciszysz myśli by troski znikły
Oddasz czeluści tęsknotę
Tylko uczucie zostanie
By spełnić się miało to wszystko
Co przed panem przysięganie?
Poczekasz no mnie gdy wydam ostatnie tchnienie
Ma dusza z twoją się złączy
Dopełni się nasze istnienie.

20030812




KULIG



Nadchodzi chwila dla was kochane
Wieczór- drzewa okryte białą szatą
Skrzą się płatki śniegu jak srebrne ogniki
Jak świąteczna choinka ozdobiona watą?

Mróz przyjemnie szczypie w lica
Suną sanie jak po białym puchu
Radosne śpiewy i zawołania
Wszystko w szaleńczym ruchu

Konie parskają jakby wołały
Dzieci do mnie dopinajcie saneczki
Poniesiemy was bo czy się śmiały
Czas dołączyć się do naszej wycieczki

Dzwoneczki dzwonią radosną melodią
Wszystko rozjaśnione rozbłysło kolorami
Coraz szybciej szaleńczym pędem
Dziecię uśmiechnięte jakby obdarowane czarami

Coraz szybciej i szybciej powietrze przecinając
Duszyczki radosnym śpiewem witają wszystkich uśmiechem
Sarna drogę przebiegła przed lisem ucieka zając
Serdeczny śmiech niesie się radosnym echem.



KWIATY
W przedszkolu się poznali
Imię jego Patryk jej zaś Iwona
Przyjaźń się zaczęła i rozkwitała
Była coraz mocniejsza w miłość zmieniona
Do szkoły podstawowej razem chodzili
Spojrzenia uśmiechy rumieńce na twarzy
Byli razem w każdej wolnej chwili
Potem liceum i studia skończone
Pocałunki gdy ziemia drżała
Poprosił o jej rękę miał cudowna żonę
Która tyle ciepła mu dala?
Z małej Iwony wyrosła kobieta
Miła spokojnalecz zdrowia słabego
Była przy nadziei cudownie odmieniona
Dała mu chłopca pięknego
I zarazem dziewczynkę niebywałej urody
Jakby matki odbicie lustrzane
Była taka słaba i wiek jej tak młody
Gdy dziewczynkę na świat wydała
Gasła niczym kwiat bez wody
Aż Bogu ducha oddała
Patryk w wielkim żalu serce mu krwawi
Przed oczyma życie mu przeleciało
Ułamek sekundy dzieci same zostawił
 I on oddał ducha Bogu zostały sieroty
Babcia dzieci wzięła na wychowanie
Mówią jej mamo jakby własnej mamie
Kiedy podrośli sieroty oboje?
Babcia im powiedziała
Pójdziemy na cmentarz kochani
Gdzie córki i zięcia ciała?
Idą w skupieniu zamyśleni
Gdy nagle Iwona mówi!
Patrz mamusiu jakie piękne kwiatki
Babci łza po policzku spłynęła
Drżącym grosem wypowiedziała
To ja dałam te kwiaty
To grób me kochane dziatki
 Waszego Ojca i Matki.



L

LAS


Jak nie kochać cię moje radości?
Napawać się zapachem poszycia
Igliwia grzybów kwiatu paproci
Rozszalałym odgłosem życia

Leśna droga wijąca się w ciemności
Zmieszana woń jagody z żywicą srebrnej choiny
Wrzosu malin krzewu jałowca
Płaczącą wierzbą gdy kłania się ziemi
 
Strzelistą topolą tysiącletnim dębem
Owocami czerwonej jarzębiny
Garnij do siebie to wszystko
Kochaj jak serce dziewczyny

Nie rań drzewa ono plącze sokami
Najmniejszy krzew pięknem oplecie
Jakby dach gęsty nad nami
Cóż piękniejszego na świecie

Szum fal przejrzystość głębiny jeziora
W ostępach leśnej ciszy
Szarość nocy nadchodzącej pora
Koi zmysły smutek wyciszy.
 Autor: Andrzej Skowronek
 Data publikacji: 2009-11-08

 Zobacz inne utwory autora »
 Skomentuj »


« Powrót



Nasi użytkownicy napisali 73150 wiadomości na forum oraz dodali 355 publikacji.
Zapisało się nas już 1452

Ostatnio do paczki dołączył NiewolnikSzatana

 
Po stronie kręci się 4 osób: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych, 3 gości.

Zarejestrowani Użytkownicy: Laridae
 


       Dział Literatury:

   •   Recenzje Fantastyki
   •   Autorzy Fantastyki
   •   Artykuły
   •   Poczytaj fantasy
   •   Poczytaj SF
   •   Poczytaj różne
   •   Cała proza
   •   Poezja
   •   Publikuj własne dzieło »

Myśl

Nie można być autorem dla każdego.

  - Albert Camus
  
Strona główna | Mapa serwisu | Wersja tekstowa | O stronie | Podziękowania
Sponsoruj mythai.info | Informacje o prawach autorskich | Kontakt

© 2004 - 2005 Mariusz Moryl
 
zamknij
Masz nowych listów.