Użytkownik: Hasło: Rejestracja
 Epopeja mrodowa, części I - III

Radosław Tomala, Konrad Szczeblewski
I
 Dawno, dawno temu… Za górami, lasami i łąkami… Za trzema, a właściwie czterema pagórkami znajdowało się mrowisko. Kubek w kubek, jak to czarnoleskie. Rządziła nim paskudnie sroga i okrutnie stara mrowica, Trzecią Rzeczpospolitą Polską powszechnie zwana… Zaraz, to jakoś na odwrót jest… Okrutnie sroga i paskudnie stara… Właśnie tak… Bo u mrówek rzecz to niebywała, a ona, ta mrowica, dwadzieścia lat już miała.
 Pewnego razu do mrowiska przybyli wędrowni kupcy. Jednym z nich był garnek cesarza Poliwódy Ósmego, a zarazem przydupnik posła Palipsa; wywodzący się w prostej linii z Półtoratuska, odwiecznego wroga grzybobrania i wszelkich rydzyków, szczególnie tych z Torunia. Był też łowca smoków z Krakowa, euromrów do mrowiska w Brukseli – Zbyszko z Ziobrowa.
 W czas owego zjazdu, wielce dumny Donald Plusk, będąc na mrowicy... pardon… mównicy, nazwał swych przeciwników moherowymi kapeluszami. Tejże krytyki nie mógł znieść poseł znad Wawelu, Jan Małgorzata Boruta. Wówczas w politykę zaangażowała się jego baba – Nellia Prytakita.
 Tymczasem w świecie długim i szerokim niespodziewanie zaatakowała grypa. Nie upłynęło wiele czasu, aż ktoś sprowadził ją do mrowiska. Tym kimś był były prezydent Kwaśniok, powracający z filipińskich wojaży. Wirus grypy powodował niespotykane dotąd objawy i ciągle się mutował, a jednym z jego symptomów była niemożność utrzymania równowagi, co wśród mrówek powszechnie zwano stanem nieważkości alkoholowej. Podobna rzecz miała miejsce w Średniowieczu, kiedy to mało dziś znany Gall Vudkonim przewrócił się w lesie, wylewając dzban świeżo upędzonego samogonu wprost na niczego winne mrówki. Na pamiątkę owych wydarzeń, narodowym, to znaczy - mrodowym grzechem pospolitym okrzyknięto pijaństwo. Mniej więcej w tym samym czasie Wielka Mrowica zdradziła księciu Wincentemu Kiejstutowiczowi i królowi Władimirowi Jagielle, by przyjęli dwie nagie flaszki jako znak zwycięstwa. Dzięki magicznej cieczy, która w owych flaszkach się znajdowała, wojska polsko-litewsko-ruskie pokonały znacznie lepiej odżywionych, wróć, napitych braciszków Najświętszej Maryi Panny. Przepis na magiczną ciecz jest przekazywany z mrówki na mrówkę, aż po dzień dzisiejszy.
 I tak życie w mrowisku toczyło się beztrosko do pewnego dnia, kiedy to ówczesna caryca Katarzyna z rodu Niewielkich balowała przez całą noc z Jarosławem Lechem Poniatowskim. A gdy bladym świtem wracała z tychże libacji przez zamglony las, kobiecym zwyczajem wsadziła kopyto tam, gdzie nie trzeba, to jest w mrowisko, które naraz rozpadło się na trzy części.
 
II
 Pod koniec dwudziestego stulecia wyszło rozporządzenie Mrodowej Rzeczpospolitej Ludowej o ogólnomrowiskowym ograniczeniu spożycia wyrobów alkoholowych. Szczególnie ostre restrykcje dotknęły mrówki pracujące w rafinerii ropy naftowej w Gdańsku, gdzie pod karą śmierci zabroniono spożywania gorzały, w tym także leczniczych eliksirów na bazie spirytusu. Robotnice wszczęły bunt. Powstał „Niezależny Związek Mrówek Po Zawodówce”, którego kierownictwo objął nikomu wówczas nieznany Lech Wódkensa – młody spawacz, który w przyszłości miał zostać prezydentem. To on doprowadził do sierpniowych nieporozumień wódkowych, w których rząd obiecał pół litra czterdziesto procentowej wody ogniskowej, jako codzienną dawkę alkoholu dla każdej, pracującej w przemyśle, mrówki. Lecz wszystkie gorzelnie, bimbrownie, a nawet meliny nie były w stanie wyprodukować tak dużej ilości wódki, jaka była określona w nieporozumieniu. Co gorsza w okolicy nie wiedzieć skąd rozpanoszyły się ruskie mrówki, które zagroziły generałowi Prytaruzelskiemu, że najadą na mrowiska i ograbią, inaczej, wypiją wszystkie zapasy alkoholu, że nie ostanie się nawet kropla pół procentowego podpiwka. Nie wiele myśląc, Prytaruzelski tymi słowy przemówił do swych rodaków: „Towarzysze i towarzyszki, w obliczu zagrożenia wytrzeźwienia narodu, z dniem dzisiejszym wprowadzam stan wódkowy na terenie całej Mrodowej Rzeczpospolitej Ludowej”. Jak to się jednak okazało, niebezpieczeństwo odeszło szybciej, niż przyszło.
 Tymczasem obywatel Lech Wódkensa dostał Pokojową Nagrodę Alfonsa Bimbersztajna za dbanie o prawa mrówek w postaci jedynej flaszki na świecie, która zawiera pół litra stu procentowego alkoholu. W obawie o zdrowie Lecha nagrodę odebrała jego baba.
 Wiosną 1988r. wybuchły strajki o wódkę, które doprowadziły do obrad Okrągłego Baru, przy którym zasiedli Lech Wódkensa, generał Prytaruzelski, Tadeusz Wódka Mazowiecka, Adam Mizdrownik oraz ten…jak mu tam… Bimbber, to znaczy – Miller. Zgodnie z legendą, podczas rozmów wypito sześć hektolitrów wódki, osiem hektolitrów truskawkowej pryty i dwanaście cystern piwa.     
 Później były wolne wybory prezydenckie, które z deklasującą przewagą wygrał Wódkensa, dzięki swym licznym obietnicom. Przyrzekł między innymi każdej mrówce po sto litrów najprawdziwszego jabola. Nie wywiązał się jednak ze swych ślubów.
 Ministrem Finansów został Lech Browarowicz, który w trybie natychmiastowym wprowadził w życie plan rozwoju i restrukturyzacji sklepów monopolowych. Półki w muzycznych zapełniły się w oka mgnieniu. Ileż było wódek, ileż browarów, ileż zachodniej whisky i bimbrów tureckich. A im więcej było towaru, tym szybciej ubywało pieniędzy w mrówczanach kieszeniach. Wtedy także, podczas transformacji Mrodowej Rzeczpospolitej Ludowej na Trzecią Rzeczpijacką Mrodową pojawił się od dawna nieznany problem bezrobocia. Nikt nie był w stanie wyjaśnić, skąd bezrobotna mrówka, uzależniona od alkoholu, ma pieniądze na browar lub wino owocowe marki „ekstraklasa”. Odpowiedź przyniesie najbliższa przyszłość, to jest część czwarta epopei.   
 W 1992roku, który był przełomowy dla Trzeciej Rzeczpijackiej, urodzili się dwaj pisarze: Konrad Szczeblewski i Radosław Tomala, laureaci Literackiej Nagrody Alfonsa Bimbersztajna.
 
III
Z „Kronik dzisiejszych” Galla Vudkonima.
 
 Od roku czterdziestego piątego wieku dwudziestego panował okres stagnacji rozwojowo-psychologiczno-fizjologicznej Rzeczpospolitej Mrodowej. Szczególnie ową dekoniunkturę widać było za rządów Leszka Bimbllera, Marka Butelki i Donalda Pluska, za którego panowania pojawiło się dotąd niespotykane zjawisko sondażowania rządzenia pod dyktando nastrojów społeczeństwa. Miało to katastroficzne skutki dla rzeczpijackiej gospodarki bimbrowniczej. Do roku 2007, kiedy Plusk obejmował rządy, produkowano czterdzieści pięć miliardów litrów spirytusu rocznie, czyli jakieś piętnaście hektolitrów na obywatela. Tymczasem, gdy po buncie zwanym obecnie przewrotem pijackim, liczba ta wynosiła zaledwie dziesięć litrów. Mrówczany lud poczuł się niezwykle ciemiężony, dodatkowo w roku 2011 rząd zaostrzył kary za pędzenie bimbru w przydomowych melinach.
 Na wiosnę roku 2012 rządowa polityka asa (antyspirytusowa akcja, przyp. red.) sprawiła, że mrówki wyszły na ulicę. Powstały niezależne związki pijackie pod flagową nazwą „Bimbrolidarność”. Na czele buntu stanął bezrobotny pijak z Wrocławia – Fryderyk Kiepski. Został on trzykrotnym prezydentem, dożywotnio sprawował również urząd ministra ds. repijacji narodu oraz rolnictwa z biobimbrownictwem. Wódka w tym czasie staniała poniżej cen z roku 2008. I to o ile! Za flaszkę spirytusu obywatel musiał zapłacić jedynie dwa złote i pięćdziesiąt groszy. Powstał nawet zapis w Konstytucji całkowicie zabraniający wzrostu cen artykułów pierwszej potrzeby, tj. wódki, piwa, wina, bimbru, ba, ceny miały tanieć o określony procent wraz z dniem pierwszego stycznia każdego roku. A jeśliby nawet zabrakło monet na pokrycie kosztów alkoholu, NBP (czyt. Narodowy Bank Pijacki) zobowiązany był do wybicia odpowiedniej ich ilości.
 Trudności z dostępem do alkoholu przełożyły się na formę mrodowej reprezentacji pijackiej już w roku 2006, czyli na dwa lata przed rozpoczęciem polityki asa. 30 maja tegoż roku doszło do rzeczy niebywałej, kiedy to po meczu Polska – Kolumbia zmierzono poziom alkoholu we krwi polskiego bramkarza – Tomasza Puszczaka. Stężenie wyniosło, ku zdziwieniu nawet największych ówczesnych fizjologów, minus sześć promili. Wyczyn goalkeepera został zapisany w Księdze Niechlubnych Rekordów Bimbrensa i do dziś jest nie pobity. Podobnie słabą formą drużyna zaprezentowała się miesiąc później na Mundialu w Niemczech, gdzie odpadła już w fazie grupowej imprezy. Wywołało to wielkie oburzenie w zarządzie PZPN-u (czyt. Pijackiego Związku Piłki Nożnej), który po długich naradach postanowił zwolnić szkoleniowca reprezentacji – Pawła Prytasa. Na jego miejsce 11 lipca zatrudniono słynnego holenderskiego trenera, Leona Benflaszkera. Jednak jedynym sukcesem prowadzonej przez niego drużyny był awans do Mistrzostw Europy 2008, ale już sam występ na mrowiskach austriacko-szwajcarskich pozostawmy bez komentarza, podobnie eliminacyjną drogę do kolejnego Mundialu… Oczywistym posunięciem ze strony PZPN była zmiana trenera, tym razem na rodzimego Franciszka Wódę.
 Jedynym, na którego antyspirytusowa akcja zadziałała pozytywnie był jeden z najsłynniejszych rzeczpijackich sportowców – Adam Gorzałysz. Najpierw w sezonie 2006/2007 wywalczył on Kryształową Flaszkę w Pucharze Świata w skokach narciarskich po pijaku, a na Zimowych Bimbrzyskach Olimpijskich w Gorzałkuver zdobył dwa srebrne medale, dwukrotnie ustępując miejsca Szwajcarowi Simonowi Piwmmanowi.
 Autor: rtomala
 Data publikacji: 2010-04-02

 Zobacz inne utwory autora »
 Skomentuj »


« Powrót



Nasi użytkownicy napisali 77049 wiadomości na forum oraz dodali 443 publikacji.
Zapisało się nas już 1976

Ostatnio do paczki dołączył Szakum

 
Po stronie kręci się 4 osób: 0 zarejestrowany, 0 ukrytych, 4 gości.
 


       Dział Literatury:

   •   Recenzje Fantastyki
   •   Autorzy Fantastyki
   •   Artykuły
   •   Poczytaj fantasy
   •   Poczytaj SF
   •   Poczytaj różne
   •   Cała proza
   •   Poezja
   •   Fan fiction
   •   Publikuj własne dzieło »

Myśl

Na mówieniu uciekają godziny.

  - Owidiusz
  
Strona główna | Mapa serwisu | Wersja tekstowa | O stronie | Podziękowania
Sponsoruj mythai.info | Informacje o prawach autorskich | Kontakt

© 2004 - 2016 Mariusz Moryl

Ten serwis wykorzystuje pliki cookie w celu ułatwienia identyfikacji użytkownika.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.
 
zamknij
Masz nowych listów.