Użytkownik: Hasło: Rejestracja
 Coś...

Szczęśliwy związek . Julka i Kamil . Uważani za najlepiej dopasowana para. Kochała go bardzo . Spędzali ze sobą dużo czasu. Mówili sobie wszystko . Zazdrość innych powodowała plotkowanie . Nie przejmowali się tym gdyż mieli do siebie zaufanie .Ona bogata dziewczyna choć nie rozpieszczona. Pomagała mu gdyż był w trudnej sytuacji finansowej. Dawała mu pieniądze nie chcąc by jej oddawał. Pisała wiersze. Gdy padał deszcz, lub gdy nie mogli się zobaczyć siadała i pisała wiersze. O szczęśliwej miłości. Każdy dzień rozpoczynała sms-em do niego a w treści jeden z wierszy . Pewnego razu doszły do niej plotki ze jest z nią tylko dla pieniędzy . Nie przejęła się , wierzyła że tak nie jest. Przyszła do niego . On w tym momencie grał . Zaczęła czytać mu wiersze . Zaczął krzyczeć ze zawsze mu przeszkadza , był uzależniony od gier.

W złości powiedział ze nie znosi tych miłosnych bzdetów i wkurza go ze cały czas mu to wysyła lub czyta . Krzyczał na nią a ona nie z wytrzymała , wybiegła , usłyszała tylko głos jego matki "jak teraz masz zamiar spłacić rachunek ? " Wtedy zrozumiała ze to prawda , że jest z nią tylko dla pieniędzy . A ona mu ufała ,tak bardzo go kochała .Postanowiła ze wyjedzie do ojca gdyż jej rodzice byli po rozwodzie. Gdy przyszedł do jej mieszkania zastał matkę która dala mu list. W liście nie było wyjaśnienia tylko kolejny wiersz "Zapomnij na zawsze , Zapomnij co było , Przepraszam za kłopot , Dziękuje za miłość "/ Pisała Asia

 

 

 

 

 

 

Zaczęło się bardzo niewinnie jakoś w maju. Napisała do niego pierwsza.. w sumie z nudów. Jego numer wzięła z portalu internetowego - nk. Zaczęli delikatnie.. pisali z dnia na dzień, coraz częściej. Nie tylko ona zaczynała rozmowy, ale też on. Po jakimś czasie napisał do niej pierwsze kotku i tak się zaczęło pisanie z miłymi słówkami. Zaczęli wysyłać sobie buziaki, planować pierwsze spotkanie.. Spotkali się pierwszy raz jakoś w połowie czerwca. Ona, jej przyjaciółka oraz on z trzema kolegami. Było to na festynie, nie było zbyt dużo czasu na rozmowę.. więc w sumie tylko się zobaczyli. Za jakiś czas zobaczyli się po raz kolejny.. ona z przyjaciółką oraz on z kolegą. Było dosyć miło .. Lecz nie mieli zbyt wielu tematów do rozmów. Pod koniec wakacji spotkali się we dwoje. On był po jednym piwie.. możliwe, że dlatego miał odwagę zadzwonić. Był to ładny, sierpniowy i ciepły wieczór . Na początku przywitali się delikatnym pocałunkiem w usta. Szli przytuleni do siebie. Po tak długim okresie pisania poznali się dosyć dobrze, więc mieli tematy do ciągłych rozmów..   Było bardzo miło . Był on nieśmiały, więc następnego dnia na gadu gadu zapytał się czy będzie z nim . Nie myśląc zbyt długo zgodziła się. Może jeszcze go nie kochała, ale łączyło ich coś wyjątkowego. Po paru dniach spotkali się po raz kolejny. Również wieczorem. Szli trzymając się za ręce w świetle gwiazd. Pomimo późnej godziny i tego, że na ulicach nie było juz nikogo, ona czuła się przy nim wyjątkowo bezpiecznie. Dużo rozmawiali o nich, o tym co ich łączy i co czują. Na koniec spotkania przytulali się i namiętnie całowali. Po kilku dniach zaczęła się szkoła. Sporo przygotowań, więc nie mieli czasu na spotkania. Na początku września urwał się im kontakt. Chciała się z nim spotkać, zadzwoniła do niego, ale on odmówił. Wolał wybrać się na mecz z kolegami niż spotkać się z nią. Trochę ją to zabolało, ale nie chciała mu się narzucać, w końcu to był jego wybór. Niespodziewanie , dwa tygodnie po pierwszym spotkaniu we dwoje rozstali się. On tego chciał, nie zatrzymywała go . Wiedziała, że to nie ma sensu, jeśli tylko ona będzie walczyć o ten związek. Było jej trudno zapomnieć o nim, ale wiedziała że nie ma sensu tracić łzy na takiego chłopaka jak on./Ania i Natalia

Nie widzieli się od momentu zerwania. Chociaż nie byli ze sobą zbyt długo jednak między nimi było to coś, więź która łączyła ich serca. Nadal ze sobą pisali ale nie tak jak kiedyś nie było ich słodkich zdrobnień, kłótni, które zazwyczaj kończyły się przepraszam linijką :*i wykrzyknikiem. On znalazł sobie inną dziewczynę jej uczucia co do niego były mieszane, ale jednak ją to zabolało. Poczuła się zdradzona, lecz on nie był stały w uczuciach i nie byli razem nawet tygodnia. Pojechali na zawody i tam w końcu się spotkali. Wspomnienia ich wspólnych chwil. Mijali się bez słowa, widziała ,że rozmawiał o niej z kolegami. W końcu po biegu mijając ją kolejny raz rzucił zwykłe siema nawet na nią nie patrząc i poszedł dalej ona odpowiedziała mu w tak samo oziębły sposób w jaki zrobił to on. Nie zwracała na niego uwagi śmiała się z koleżankami. On nie chciał żeby ona go olewała specjalnie podszedł do dziewczyn które ją drażniły zaczęli się głośno śmiać, przytulać. Robił to specjalnie by wzbudzić w niej zazdrość. Spoglądała na niego ukradkiem delikatnie posmutniała on także często spoglądał w jej stronę. W końcu ich spojrzenia spotkały się długo patrzyli się na siebie. Kiedy on zebrał się i podszedł do niej pytając czy mogą porozmawiać zgodziła się. Rozmawiali ze sobą dość długo kiedy on zapytał czy nie mogliby spróbować raz jeszcze. Zaskoczył ją tym pytaniem ale w odpowiedzi usłyszał tylko krótkie stanowcze nie, już za późno po czym odwróciła się i z uśmiechem na twarzy wróciła do swoich koleżanek./Ania i Natalia

 

 

 

 

 

Weszłam na sale gimnastyczną. Już za chwile miał być wf, lecz przez złamaną rękę nie byłam wstanie ćwiczyć. Usiadłam na trybunach, popatrzyłam przed siebie i znieruchomiałam. Nie myśłałam,że wspomnienia powrócą tak nagle, po roku. Prawie codziennie byłam w tym miejscu,lecz nigdy wspomnienia nie były aż tak bolesne.  Tak,to była dokładnie ta sama ławka, to samo miejsce co wtedy... Siedziałam na niej,w długim swetrze i rurkach. Mój uśmiech był wtedy tak szczery... Patrzyłam na Ciebie jak grasz. Podziwiałam każde Twoje odbicie piłki,nie mówiąc już o każdym detalu ciała,twarzy... Byłam taka rozpromieniona,nie dało się ukryć że jestem zakochana, wszyscy to widzieli. Byłam wtedy tak szczęsliwa. Nie mogłam się doczekać aż zejdziesz z boiska i siądziesz. Mój cud byłby wtedy tak blisko mnie,mogłabym przyjrzeć się Twojej urodzie,która za każdym razem mnie powalała. Słuchać Twojego głosu,który sprawiał że drżałam. Nie wspomne o tym  Twoim niegrzecznym uśmiechu,na którego wspomnienie nie mogę przestać się uśmiechać. Minuty mijały,lecz ciągle nic się nie działo. Mimo wszystko nie traciłam nadziei że zaraz podejdziesz. To było dla mnie tak oczywiste,jak to że po nocy znów wstanie dzień. Gdy już musiałam iść do domu,akurat schodziłeś wraz z drużyną z boiska. Uśmiechnąłeś się tak pięknie, że kolana się pode mną ugieły. Gdy usłyszałam Twoje słodkie cześć,czułam, że zaraz upadne.  Chyba mnie lubiłeś. Chyba lubiłes mnie bardziej niż myslałam. Nigdy nie zapomnę,gdy odwróciłam się i złapałam Twoje zamyślone spojrzenie. Patrzyłeś na mnie. Widziałam to napewno,a mimo to nie potrafię dziś w to uwierzyć. Teraz przejeżdzam zimną,drżącą ręką po  ławce. Po barierce którą dotykałeś. Odtwarzam to za każdym razem gdy kładę się spać. Sama możliwość patrzenia  na Ciebie dawała mi tyle radości. Co mi dziś z tego pozostało? Przecież Ty mnie nie chcesz. Przecież jestem zbyt beznadziejna, na kogoś tak wspaniałego jak Ty. Na kogoś tak idealnego jak Ty. A wiesz co jest w tym wszystkim jest najgorsze? Że niebawem sytuacja się powtórzy. To samo miejsce,ten sam mój idiotyczny uśmiech i motyle w brzuchu. A potem ta sama żyletka/ Pisała Arleta

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



Coś...

I obiecuję, że z nowym rokiem przestaniesz dla mnie istnieć.Przynajmniej spróbuję tak myśleć.


śmieszy mnie to, że wszystko co masz mi do powiedzenia, walisz w plecy, mała.


Boże! Uchroń mnie przed facetem, o którym znowu pomyślę, że jest inny!


Nienawidzę się z tobą kłócić, nawet przez głupie GG. Po czym, po zakończonej rozmowie, odchodzę od komputera, nakładam na twarz poduszkę i krzycze z całych sił. Po prostu zawsze w takich momentach boję się, że już więcej się do mnie nie odezwiesz.


zrobiłam jeden krok w dobrym kierunku, ale pozostawało ich jeszcze co najmniej tysiąc.


nie rozumiesz jak funkcjonuje miłość.


nie zniosłabym odrzucenia,nawet najmniejszego grymasu, błysku pogardy w jego oczach.


' co za ironia losu , gdy poznajesz prawdziwe oblicze osoby wtedy , gdy ona odejdzie.. '


wolę kochać muzykę, niż ludzi. bo tak lepiej, bo tak mniej boli.


chyba nie mogę znaleźć sposobu, by zostawić tę miłość za sobą.


 'Zamiast przed siebie, patrzymy wstecz. Nie dostrzegamy tego, co najcenniejsze jest.. Wytykamy błędy, coraz dalej od siebie znajdujemy się, wypominamy potknięcia i jesteśmy pamiętliwi, lecz.. Przecież tyle szczęścia może przynieść każda mała rzecz...'


"Gdyby wszystko przepadło, a on jeden pozostał,to i ja istniałabym nadal. ale gdyby wszystko zostało, a on zniknął, wszechświat byłby dla mnie obcy i straszny, nie miałabym z nim po prostu nic wspólnego".


Czy ja mam sobie na czole napisać że za tobą tęsknie żebyś to wreszcie zrozumiał?


Samotne godziny, tony dziwacznych myśli.


Chcę, żebyś na którejś przerwie zaciągnął mnie do szatni i bez żadnych wyjaśnień po prostu mnie pocałował, przerwał tą udawaną obojętność, przytulił i powiedział że kochasz.


Pisz do mnie czasem, bo umieram.


Wiesz jakie uczucie jest bardzo męczące? Kiedy czujesz coś do kogoś, ale nie chcesz z nim być. Wtedy jednocześnie dajesz pole do działania innym dziewczynom, a jednocześnie tak bardzo chcesz, żeby on do końca był wolny.


nie lubię gdy mówisz 'ej, mam pomysł!'. bo wiem , że za chwilę mogę spodziewać się dosłownie wszystkiego , zaczynając od zwykłego wyjścia na miasto , kończąc na spontanicznym wyjeździe na biegun północy.

 


jest tyle powodów aby Cię kochać.


Cofnąć lata, cofnąć miesiące, cofnąć dni, cofnąć godziny, cofnąć minuty, cofnąć sekundy


Zamknij oczy. Weź głęboki oddech... Spójrz! Czas zaczyna się cofać. Wskazówki zegara zmieniają kierunek, w którym zmierzały od początku swego istnienia. Wróćmy do czasów, w których największym problemem okazywał się brak ulubionej kredki w pudełeczku z przyborami do malowania, a miarą szczęścia określało się to, ile czekoladowych cukierków zdołało się zjeść danego dnia.


Chciałabym tak po prostu, bez żadnego problemu, położyć się i zasnąć. Tak jak było jeszcze niecały tydzień temu, kiedy zasypiałam wtulona w Ciebie. Nic teraz nie jest proste, nawet sen przynosi mi niewyobrażalny ból. Budzę się w środku nocy krzycząc, cała we łzach, z kołaczącym sercem. I przez kilka dobrych godzin nie mogę zasnąć. Siedzę skulona na podłodze, zasypiam w takiej pozycji, z wycieńczenia. Zawsze, któryś z domowników przenosi mnie na łóżko. Ktoś troszczy się o mnie. Szkoda, że nie jesteś tą osobą... / rispettare


Nie potrafię zasnąć. Jak mam zasypiać wiedząc, że nie jesteśmy razem, że Twoje serce nie bije dla mnie i że nie jestem żadną z Twoich myśli? Wiele osób uważa, że sen jest ucieczką od rzeczywistości. Ja się z tym nie zgodzę. W każdym z moich snów widzę Twoją twarz, to jeszcze bardziej mnie dobija. A na domiar tego, w każdym mówisz, że mnie kochasz. Moja pieprzona wyobraźnia... / rispettare


 
Jest już późno. Na dworze ciemno, nie ma żywej duszy, słychać tylko świerszcze. Siedzę na parapecie, patrzę przez okno, staram się zliczyć gwiazdy. I powiedz mi, jak ja mam zapomnieć? Skoro wszystko kojarzy mi się właśnie z Twoją osobą? Późną porą chodziliśmy na spacery. Tylko ja i Ty. Ciemność. Świerszcze grały codziennie tę samą melodię. A gwiazdy... leżeliśmy na łące patrząc się w niebo. Zapomnieć o Tobie? To dopiero wyzwanie. / rispettare


Kiedyś, bez żadnego słowa mogłam podejść i przytulić się do Ciebie. Stanąć na palcach, żeby dosięgnąć do Twoich ust, które po chwili całowałam. Kiedyś miałam Ciebie, moje życie było jak z bajki. Dosłownie: moje życie było idealne. Kiedyś byłam szczęśliwa. Ale.. tak, to było kiedyś. / rispettare


Zobaczyłam Cię na mieście, szedłeś ubrany w garnitur, zdziwiłam się, bo nigdy nie chodziłeś tak ubrany. A jeszcze bardziej zdziwiło mnie to, że w ręce trzymałeś bukiet czerwonych róż. Zastanawiałam się co jest grane, pomyślałam 'zakochał się. i zgłupiał z miłości. frajer'. Zbliżając się coraz bliżej w Twoją stronę, moje serce złapał skurcz, a do oczu napłynęły łzy.. Nie jest tak łatwo przejść obok kogoś, kto był całym Twoim światem. Zaczęłam biec przed siebie... Jak wróciłam do domu, na stole ujrzałam bukiet czerwonych róż z karteczką, na której były tylko dwa słowa 'kocham Cię'. Mama powiedziała, że byłeś tu... Nie starczyło mi odwagi, żeby napisać do Ciebie czy cokolwiek. Jestem tchórzem... / rispettare




Coś...

 Kochany

To kolejny z mych ostatnich listów do Ciebie. Żałuję, że nigdy wcześniej ich do siebie nie pisaliśmy... Żałuję też każdej kłótni, wiem, że raniłam Cię wiele razy... A wiesz czego żałuję najbardziej? Żałuję tego, że zbyt rzadko mówiłam Ci, że Cię kocham, że jesteś dla mnie bardzo ważny. Ale mam świadomość, że wiesz o tym wszystkim, bo patrzysz na mnie stamtąd gdzie teraz jesteś. Obiecałeś, że będziesz moim Aniołem, a przecież zawsze dotrzymywałeś obietnic, więc teraz na pewno tak jest. Wiem, wiem... ja Tobie też coś obiecałam. Wiem, że nigdy nie lubiłeś jak byłam smutna, ale inaczej nie potrafię. To tak strasznie boli... każdy oddech, każde mrugnięcie, czasami mam wrażenie, że nawet każde uderzenie serca boli. Nie daję rady bez Ciebie...

            Mama podejrzewa, że mam depresję. Nie, nie, ja jej nie mam, ja po prostu cierpię w taki, a nie w inny sposób. Czy objawami depresji jest bezsenność, brak apetytu, ciągłe zmęczenie, ograniczenie zainteresowań wszystkimi czynnościami, brak odczuwania przyjemności związanej z ich wykonywaniem, myśli samobójcze? Nie wiem... Czasami myślę, że to ostatnie byłoby najlepszym rozwiązaniem, wtedy moglibyśmy być ze sobą już na zawsze... Ale nie mogę tak zrobić. Obiecałam Ci przecież, że będę żyć, będę żyć tu dla Ciebie. Chociaż nadal jesteśmy razem i zawsze będziemy, w pewnym sensie... Nie widzę Cię, ale czuję.

            Wczoraj byłam pierwszy raz na cmentarzu od czasu pogrzebu... Okropne uczucie, siedzieć na ławce i mówić do kawałka marmuru, mając świadomość, że ktoś, kogo kochasz, ktoś, kto był całym Twoim światem leży jakieś dwa metry pod Tobą... Nie życzyłabym tego nawet najgorszym wrogom. Siedziałam tam kilka godzin. Opowiadałam Ci o kolejnym nudnym dniu w szkole, o wszystkich dniach, które spędziłam bez Ciebie do tej pory. Strasznie dłuży mi się ten czas bez Ciebie... chciałabym, żeby to okazało się tylko zwykłym snem, albo żebyś wrócił któregoś dnia i powiedział, że byłeś na tak długich wakacjach. Ale to niemożliwe... Nawet mi się nie śnisz.

            W sobotę Kamila przyniosła mi Twoją bluzę. Tą którą tak uwielbiałam. Nadal pachnie Tobą, wiesz? W momencie kiedy ją ubrałam na nowo zachciało mi się żyć. To dowód na to, że naprawdę istniałeś, że mogłam to wszystko z Tobą przeżyć. Obiecała mi, że dostanę jeszcze kilka Twoich rzeczy, ale jeszcze nie teraz. Ponoć zostawiłeś dla mnie jakąś niespodziankę, to prawda? Aż się boję! Ale to całkiem w Twoim stylu, bo odkąd pamiętam to były one Twoją specjalnością. Ale jeszcze trochę poczekam, bo usłyszałam, że dostanę to dopiero na święta.

            Jak Ci tam jest? Lepiej? Bo u mnie... nie za ciekawie, zresztą sam widzisz, ale nie chcę Cię niczym martwić. W dzień nie jest najgorzej, najgorsze są noce... noce i soboty. W soboty zawsze się spotykaliśmy, a nocami długo pisaliśmy. Brakuje mi tego. Tęsknię za tymi spacerami po parku, za wyjazdami nad jezioro i morze, za oglądaniem komedii i horrorów, podczas których tak bardzo się w Ciebie wtulałam, za wspólnymi wyjazdami do rodziny, za tańczeniem w deszczu, za tymi spacerami, kiedy Księżyc oświetlał nam drogę, tęsknię za tym zrywaniem kwiatków na łące za miastem, za jedzeniem czereśni, za Twoim śpiewaniem, za przytulaniem, za Twoim głosem, za wszystkim wiadomościami, na które nie odpisałam, bo zasnęłam. Tęsknię za Tobą... Tak bardzo mi Ciebie brakuje. Nigdy nie przestanę za Tobą tęsknić.

            Odszedłeś zdecydowanie za szybko, wspominałam to już w poprzednim liście. Odszedłeś, a Tobą odeszła cała nadzieja na lepsze jutro. Nauczyłeś mnie wszystkiego, pomogłeś wyjść mi na prostą drogę, a teraz? Teraz to pozostały mi wspólne zdjęcia, wspomnienia, wspomnienia, dzięki którym żyję. Boję się, że któregoś dnia te wspomnienia zatrą się w mej pamięci. Że zapomnę jak brzmiał Twój głos, jaki miałeś zapach, jakiej barwy były Twe oczy. Tak bardzo się tego boję i nie chcę... Nie daj mi o sobie zapomnieć. Nadal Cię kocham i ciągle tęsknię. Wróć do mnie, wróć choć na chwilę, chociażby we śnie.

 

rispettare



Coś...

 

Życie mijało i mijało, aż zorientowała się, że od tamtego dnia minęło równo pięć lat. Od dnia, w którym straciła przyjaciółkę. Co się działo z Mają? Zaczęła studiować, zaczęła życie na nowo, ale nigdy nie zapomniała. Mogło jej się tak wydawać, ale w podświadomości codziennie myślała o tamtych zdarzeniach... o Kasi i o Marcinie. Jeśli nurtuje Was pytanie, czy miała kogoś, to mogę odpowiedzieć, że tylko przez jakiś czas. Chłopak okazał się tylko pocieszeniem i kimś, kto miałby zastąpić Marcina. Nie mogła trwać w tym związku dłużej, bo nie chciała ranić ludzi. Ciągle towarzyszyło jej poczucie wewnętrznej pustki i opuszczonej, zranionej dziewczynki.

Kobieta - bo tak ją teraz nazwiemy - wróciła do rodzinnego domu na święta. Długo wahała się z decyzją, by odwiedzić grób przyjaciółki, ale mimo wszystko zrobiła to. Zatrzymała się przed bramą ogromnego cmentarza, ściskając w wychudzonej dłoni czerwony znicz w kształcie serca. Zagryzła wargę. Dawno tu nie była, wiele się zdarzyło. Rozejrzała się po przestrzeni. Każdy grób był czyjąś tragedią. Każdy grób przypominał komuś wspaniałe chwile. Każdy grób wiązał się z tęsknotą, opuszczeniem i zapomnieniem. Każdy grób więził w sobie ciało człowieka, który był dla kogoś całym życiem. Maja zamknęła oczy, a łzy mimowolnie pociekły po jej policzkach. Miała okazję jeszcze się wycofać, uciec, być tchórzem. Nie! Postawiła krok do przodu, unosząc powieki. Odnalazła z łatwością grób Kasi, ale nie było tam pusto. Czarny płaszcz rzucił jej się w oczy. Nie przejęła się tym, bo kto to mógł być? Na pewno jakiś znajomy, albo ktoś z rodziny. Odgarnęła grzywkę i postawiła znicz na marmurowej płycie, zapalając go zapalniczką. Dopiero gdy wstała, ujrzała kim była postać stojąca przy grobie blondynki. ON. Marcin. Zdenerwowana miała nadzieję, że jej nie pozna, w końcu minęło dużo czasu, toteż postanowiła nie zwracać uwagi na chłopaka. Może sobie pójdzie? Oby. Usiadła na zimnej, zasypanej śniegiem, ławeczce, wbijając wzrok w zdjęcie na pomniku. Ujrzała uśmiechniętą, idealną Kasię. Taką, jaką ją zapamiętała. Łezka pociekła po zarumienionym od mrozu policzku. Nieważne.

- Nie wierzę, że to Ty - Maja nagle usłyszała męski, dobrze jej znany głos. Zamarła w bezruchu na parę sekund, nie wiedząc, co ma powiedzieć. Na pewno chłopak założył już rodzinę, na pewno jest z kimś szczęśliwy.

- A jednak - odparła jedynie, wzruszając bezradnie ramionami. Zerwała się na równe nogi z zamiarem powrotu do domu. Jednak ją zatrzymał, jak to miał w zwyczaju, za nadgarstek. Ominął ją i zatrzymał się tuż przed Majką, a ta uniosła brew.

- Masz może czas? - spytał z nadzieją, zerkając na czerwonowłosą. Nawet po tylu latach nie zmieniła koloru włosów.

- Może i mam - mruknęła pod nosem dziewczyna. Nie, wcale nie uśmiechało jej się patrzenie na bruneta dłużej, niż te aktualne pięć minut. Mimo wszystko nie zaprzeczyła, przecież mogła skłamać, powiedzieć, że śpieszy jej się do przygotowań przedświątecznych. Marcin nie powiedział nic więcej, niepewnie chwycił dłoń dziewczyny i ruszył w stronę ich ulubionej kawiarni. Majka wysunęła swoją dłoń i włożyła ją do kieszeni, niech sobie nie pozwala. Wywróciła oczami.

Gdy już siedzieli na szerokich fotelach naprzeciwko siebie, dziewczyna niechętnie spojrzała na bruneta, a ten się uśmiechnął. Jego uśmiech ani trochę się nie zmienił. Z trudem powstrzymała swój, cisnący się na usta.

- Co u Ciebie? - zaczął Marcin, w końcu musiał jakoś zapełnić krępującą ciszę, prawda? Zdawał sobie sprawę z banalności tego pytania, ale co miał zrobić? Od razu zapytać, czy kogoś ma? Dobre sobie.

- Studiuję - pokiwała głową Maja, przysuwając do siebie gorącą czekoladę, którą przed momentem przyniósł kelner. Objęła kubek dłońmi w celu ogrzania ich. - A Ty? - spytała nagle, orientując się, że też powinna okazać jakieś, choć minimalne, zainteresowanie.

- Czekam na Ciebie - odpowiedział Marcin, a w jego głosie można było usłyszeć drganie, jakby zdenerwowanie. Dziewczyna podniosła wzrok znad kubka, wbijając go oczy Marcina, które... kocha. Nadal kocha. Nic się nie zmieniło. Podobno stara miłość nie rdzewieje, podobno tego pierwszego pamięta się przez całe życie. Nie pomyślałaby, że i ona jest tego potwierdzeniem... do dziś.

- Coś oprócz tego? - spytała, udając, że może nie usłyszała, a moze ją to już nie interesuje.

- Majka, do cholery, dzwoniłem do Ciebie co miesiąc, w każdą naszą miesięcznicę, rocznicę i inne gówna, a Ty - miał coś powiedzieć, ale dziewczyna przerwała mu.

- A ja zmieniłam numer - wzruszyła ramionami.

- No właśnie. Nie sądzisz, że gdyby los nie chciał nas spotkać, to któreś z nas nie przyszłoby na cmentarz? - ściągnął brwi, skupiając swój uważny wzrok na twarzy czerwonowłosej.

- Nie wierzę w przeznaczenie - skomentowała dziewczyna. Nie, nie przyzna się, że wręcz marzy, by wyznał jej, że nadal ją kocha.

- To uwierz, warto. Wtedy... kochałem tylko Ciebie, to nic nie znaczyło. Wiem, doprowadziłem do masy złych rzeczy, ale dużo czasu minęło, dużo przemyślałem - powiedział, po czym napił się kawy. Czarnej, jaką zwykł pić, gdy parę lat temu razem się uczyli. Majka odruchowo prychnęła, ale zdążyła ugryźć się w język. Marcin kontynuował:

- Tak, nadal Cię kocham - mruknął pod nosem, prawie niedosłyszalnie, brunet. Maja uśmiechnęła się, kiwając głową i wstała. Zarzuciła kurtkę i bez słowa wyszła. Ruszyła szybkim krokiem w stronę pamiętnego garażu. Daleko nie mieli, toteż szybko doszli. Marcin z ciekawości szedł za nią, on łatwo nie odpuszcza. Weszli oboje do środka, a Majka odwróciła się w stronę chłopaka.

- Ja Ciebie też - przejechała dłonią po policzku bruneta, zagryzając widocznie wargi. Bez słowa musnął wargami usta dziewczyny. Co działo się dalej? Dopiszcie swój własny scenariusz, każdy będzie wspaniały, każdy będzie zawierał to, czego pragniecie, za czym tęsknicie i co kochacie. Każdy będzie zawierał happyend. Prawdziwa miłość nie umiera nigdy.

Pisała Ola! :*



Coś...

jak prawie co wieczór spacerowała po okolicy. ubrana w ciepły płaszcz i czapkę. w rękach trzymała nowy aparat, który dostała od rodziców na urodziny. jej pasją była fotografia. potrafiła cały dzień spędzić poza domem by zrobić jedno perfekcyjne ujęcie. tego wieczora było wyjątkowo zimno. można było odczuć, że zima nadchodzi wielkimi krokami. Agata nie przejmowała się mrozem. w zaparte szła do wyznaczonego przez siebie miejsca. spojrzała na zegarek. było już dawno po 21.00, a obiecała rodzicom, że wróci na kolację. westchnęła, ale nie zawróciła. była już prawie na miejscu. zobaczyła, że coś przyczepiło jej się do buta. starała się nadepnąć jedną nogą na natrętny papierek. w pewnej chwili poczuła, że na kogoś wpada. chciała podnieść głowę, ale poślizgnęła się i upadła na ziemię. przed upadkiem udało jej się na szczęście uchronić aparat. chłopak, na którego upadła pomógł wstać Agacie i uśmiechnął się w dziwny, nurtujący sposób. Agata przeprosiła go za swoją nieuwagę i otrzepując się, ruszyła w dalszą drogę. zatrzymała się przy ławce, dzięki której mogła obserwować duży obszar parku. pobliskie jezioro dało poczuć dziewczynie na skórze zimny powiew jesiennego wiatru. po raz dwudziesty spojrzała czy nie uszkodziła niczego w swoim aparacie. na szczęście nic nie wyglądało na zniszczone. zauważyła natomiast, że z jej kieszeni wypadła legitymacja. wkurzyła się, ale postanowiła poszukać jej jak będzie wracać. zniechęciła się do robienia zdjęć, więc schowała sprzęt i szybkim krokiem wróciła do domu. przed drzwiami mieszkania usłyszała krzyki rodziców. - znowu to samo.. weszła do mieszkania, trzaskając mocno drzwiami, ale to nie podziałało. rodzice kłócili się dalej. weszła do pokoju i zamknęła drzwi. po kilku minutach rozległ się dźwięk muzyki. Agata zrzuciła z siebie ubrania i położyła się na łóżko. marzyła o chociaż jednym dniu bez kłótni. czasem myślała, że rozwód byłby najlepszy dla wszystkich. olała naukę, nie miała ochoty patrzeć na zeszyty. poszła spać. rano obudził ją dźwięk esemesa. "Witaj. Po naszym wczorajszym zderzeniu zgubiłaś legitymację. W środku znalazłem wizytówkę z jakimś numerem. Mam nadzieję, że to Twój. :) Jeśli chcesz odzyskać swoją własność, to będę dzisiaj czekał w tym samym miejscu o 21.00." zaspanym wzrokiem jeszcze raz przeczytała wiadomość i odpisała krótkie "Będę." wstała, wzięła szybki prysznic i wyszła wcześniej, żeby nie musieć słuchać wyrzutów, do jej wczorajszego spóźnienia. zbliżała się 21.00, więc Agata szybko wyszła z domu, nie mówiąc nic rodzicom. była już spóźniona, ale dochodziła na miejsce. mimo ciemności, ujrzała sylwetkę kilkanaście metrów dalej. to był on. przywitała się, a chłopak wyciągnął z kieszeni swojej kurtki jej legitymację. Dziewczyna podziękowała i spytała, jak może mu się odwdzięczyć. Zaproponował spacer. Miał na imię Dominik. Miał 20 lat. właściwie przez całą drogę mówił tylko On, Agata miała ochotę pójść już do domu. w pewnym momencie chłopak zaczął przybliżać się do Agaty. Przytulał ją i próbował dotykać. Dziewczynie nie podobało się to. powiedziała, że musi iść do domu i szybkim krokiem odeszła nie podając mu nawet ręki. Niestety chłopak złapał ją kilka metrów dalej i zaczął rozbierać. Dziewczyna krzyczała, ale w pewnym momencie poczuła straszny ból w okolicy głowy i straciła przytomność. kiedy się obudziła zobaczyła, że nie leży w swoim łóżku. była w szpitalu. na krześle obok drzemał tata. po wielkich cieniach pod oczami widać było, że nie spał całą noc. Agata złapała się za głowę, poczuła bandaż. -więc to nie był sen! to się działo naprawdę! zaczęła płakać. jej tata się obudził, a do pokoju weszła pielęgniarka z mamą. wszyscy starali się ją uspokoić, ale nic nie dawało rezultatu. Pielęgniarka wstrzyknęła jej szybko coś, po czym ponownie zasnęła.obudziła się ponownie kilka godzin później. starała się przywołać zdarzenia z zeszłego wieczoru. kiedy zrozumiała co mogło się stać, zrobiło jej się niedobrze. lekarze po badaniach stwierdzili, że musi zostać co najmniej tydzień w szpitalu. przez cały ten czas Agata nic nie mowiła. nie jadła. spała. była na kroplówkach. ten drań ją zgwałcił. po tygodniu wypisali ją ze szpitala. w domu nie było poprawy. na nic zdały się starania rodziców. cały czas leżała w łóżku. nie chodziła do szkoły. minął miesiąc. powoli udawało jej się funkcjonować w miarę normalnie. zaczęła chodzić do szkoły, ale z nikim nie rozmawiała. budząc się rano, marzyła tylko by przetrwać te godziny w szkole i znowu wracała do swoich czterech ścian. po pewnym czasie zauważyła dziwne zmiany w swoim organizmie. bardzo często rano zdarzały jej się nudności i pobolewał ją brzuch. powiedziała o tym lekarzowi na badaniach. -kiedy była Twoja ostatnia miesiączka? Agata zastanowiła się chwilę i osłupiała. została zgwałcona i zaszła w ciążę. to było dla niej za dużo. wybiegła ze szpitala. ze łzami w oczach biegła, nie zważając na nikogo. nie zauważyła czerwonego światła. autobus nie dał rady wyhamować. dziewczyna zmarła na miejscu. facet, który jej to zrobił nigdy nie przyznał się do winy./ Pisała Alicja

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Agata od ponad półtora roku chodziła z Pawłem. świetnie się z nim dogadywała i jej znajomi też bardzo go lubili. spędzała z nim dużo czasu i byli wprost nierozłączni. jeździli razem na wakacje, chodzili do tej samej szkoły. bardzo się kochali. wszyscy im zazdrościli. uważali, że są dla siebie stworzeni. dziewczyna też tak uważała. ufała mu niezmiernie i mówiła mu o wszystkim. odkąd go poznała zmieniła się nie do poznania. stała się bardziej uśmiechnięta i żywsza. wcześniej nie lubiła wychodzić z domu. zaszywała się w pokoju czytając przeróżne książki i pisząc opowiadania. lubiła pisać. czuła wtedy, że robi to co kocha. teraz znacznie mniej czasu temu poświęcała. właściwie to przestała całkowicie. czasami tylko w deszczowe wieczory czytała książki. Paweł stał się częścią jej życia. przewrócił jej świat do góry nogami. Magda - przyjaciółka Agaty lubiła jej chłopaka. często rozmawiali i wygłupiali się razem. była pewna, że Paweł jest dobrym chłopakiem dla Agaty. troszczył się o nią i dbał. codziennie pisał jej na dobranoc słodkie esemesy. dziewczyna je uwielbiała i zdarzało się, że czytała je po kilkanaście razy. Agata była skromną dziewczyną, która nie chciała drogich prezentów i kolacji w restauracjach. zależało jej jedynie na tym by Paweł zawsze ją wspierał i był z nią szczery. Nie wchodziła w konflikty z ludźmi, starała się unikać problemów. Agata przyjaźniła się z Magdą odkąd zaczęły chodzić do tego samego przedszkola. można powiedzieć, że razem się wychowały. nigdy nie miały przed sobą tajemnic. mówiły sobie o wszystkim. Magda była bardziej zakręcona niż Agata. lubiła wyzwania i często nie zważała na konsekwencje. przez co nie raz wpadała w tarapaty, z których najczęściej wyciągała ją właśnie Agata. nie miała chłopaka. zawsze powtarzała, że nie potrzebuje miłości do szczęścia. że woli być wolna i bez zobowiązań. mimo tego w głebi duszy strasznie zazdrościła przyjaciółce, że ma kogoś takiego jak Paweł. zaczęły się wakacje. Agata spędzała coraz więcej czasu z Pawłem. niestety rodzice postanowili wyjechać w góry. prawie na miesiąc. nic nie dawały protesty, płacz i bunty dziewczyny. musiała pojechać. kłótnie z rodzicami tylko pogarszały sytuację i dziewczyna nie była w stanie nic zrobić. powiedziała o tym chłopakowi. nie mogli uwierzyć w to, że będą musieli rozstać się na tyle czasu. nie byli do tego przyzwyczajeni, bo spotykali się prawie codziennie. po pewnym czasie pogodzili się z tym. ale nie rozmawiali o tym. nadszedł dzień wyjazdu. rodzice dali dziewczynie chwilę, żeby mogła się pożegnać z chłopakiem. Agata płakała. tak bardzo nie chciała wyjeżdżać. tak bardzo chciała zostać w domu. i nie rozstawać się z nim. cały czas przytulała go mocno i nie chciała puszczać. obiecywali sobie, że będą do siebie dzwonili, pisali i, że ten miesiąc szybko zleci. niestety żadne z nich na prawdę tak nie myślało. wiedzieli, że czas będzie im się wlókł niesłychanie i będą za sobą cholernie tęsknić. że ten miesiąc to strasznie długo. ostatni pocałunek. łzy. i wyjazd. Agata nie odzywała się do rodziców przez całą drogę w góry. cały czas patrzyła się w szybę ze słuchawkami w uszach. w oczach miała łzy. minął pierwszy tydzień. pisali ze sobą codziennie. tak bardzo chciała go zobaczyć. nie podobały jej się te wakacje. i dawała to jasno do zrozumienia rodzicom, którzy właściwie wcale się tym nie przejmowali. nie chodziła z nimi nigdzie jeśli to nie było konieczne. zazwyczaj siedziała na dworze i słuchała muzyki. kolejny tydzień. i następny. rodzicie nie mieli już sił. postanowili wracać. dziewczyna była strasznie szczęśliwa, że wreszcie go zobaczy. w końcu nie widzieli się tyle czasu. napisała mu, że wraca. napisał jej, że strasznie się cieszy i nie może się doczekać kiedy się zobaczą. kiedy tylko dojechali do domu dziewczyna zaniosła torbę i pobiegła do niego. kiedy go ujrzała nie potrafiła przestać się uśmiechać. była taka szczęśliwa, że go widzi. spędziła z nim całe popołudnie i musiała w końcu pójść do domu. parę dni później, siedząc na komputerze, zobaczyła wiadomość na gg od nieznajomego. zdziwiła się i przeczytała." AGATA PRZYKRO MI, ŻE DOWIADUJESZ SIĘ W TEN SPOSÓB, ALE NIE MOGĘ DŁUŻEJ PATRZEĆ JAK ONI CIĘ OKŁAMUJĄ. PRZYJDŹ SZYBKO DO PARKU OBOK MOJEGO DOMU. TOMEK." Tomek był starym znajomym Agaty, który od ponad 3 lat jest w niej zakochany do szaleństwa. Agata ubrała się i wyszła do parku. na początku myślała, że ktoś robi sobie z niej żarty, ale niestety to co zobaczyła zwaliło ją z nóg. Magda i Paweł. siedzieli na ławce i całowali się.całowali się bez skrupułów przy wszystkich ludziach. nie potrafiła tego pojąć. nie wiedziała co ma zrobić. zaczęła płakać. pobiegła w stronę lasu. usiadła na pniu od jakiegoś starego drzewa i płakała. była tak cholernie smutna a jednocześnie wściekła. na Magdę. na przyjaciółkę. nigdy w życiu nie pomyślałaby, że tak bliska jej osoba zrobi takie świństwo. wiedziała przecież doskonale, że jest zakochana w Pawle i jest on dla niej kimś na prawdę ważnym. zaczęła płakać jeszcze mocniej.. po chwili podszedł do niej Tomek. przytulił ją i powiedział, że wszystko będzie dobrze. i przeprosił ją, że musiała dowiedzieć się o tym w taki sposób. Paweł i Magda dalej byli razem. tyle, że już się nie ukrywali. dobrze wiedzieli, że Agata już o nich wie. nie czuli się ani trochę winni. kiedy Agata widziała ich razem trzymających się za ręce, nie czuła do nich nic poza nienawiścią. nadal nie potrafiła tego zrozumieć. nie potrafiła pojąć, że w ciągu 3 tygodni przyjaciółka i chłopak mogą zrobić coś takiego nie mówiąc jej ani słowa. miała nadzieję, że spotka ich w życiu taki sam ból jaki przeżywała ona kiedy dowiedziała się, że dwie najbliższe jej osoby tak ją zraniły. a Tomek stał się dla niej kimś bliskim. nie był jej chłopakiem, ale spędzała z nim wolny czas. szybko ponownie nie zaufa. teraz mogła przynajmniej wrócić do tego co kochała. czyli pisania./     Pisała Alicja :*


 Był szczęśliwy, że ją ma, a ona była szczęśliwa, że ma jego. To najlepsze co ich mogło spotkać w życiu. Codziennie spędzali ze sobą długie godziny, a gdy musieli się rozstać uruchomiali gorącą linie telefoniczną. Namiętne pocałunki, długie spacery i głębokie spojrzenia. Łączyło ich wiele. Tej miłości można było pozazdrościć. Nie mógł jej zniszczyć pierwszy lepszy głupek, napotkany w ich życiu. Chodzili ze sobą całe gimnazjum i liceum. Mieli już skończone po 20 lat, więc mogli postawić na swoje. Zdecydowali, że wybiorą się na piękne dwa tygodnie, by odpocząć z dala od realnego chaosu, nad morzem Bałtyckim. O świcie szybko się pozbierali i wsiedli do pociągu. Mieszkali w górach, więc czekała ich długa, wyczerpująca podróż. Ale to nie było żadnym problemem. Ba! Cieszyli się, że w końcu wyłączą telefony i napatrzą się na siebie. Minęło kilka godzin jak ona zasnęła. Położył ją delikatnie na drugim siedzeniu i przykrył swoją bluzą. Poszedł do toalety, a potem poszukać pana, który roznosił ciepłą kawę. Wiedział, że jego kochanie zaraz się obudzi i będzie jej zimno. Chciał sprawić jej ciepło na serduszku. Gdy wrócił zobaczył, że dziewczyna leżała blada i ciężko dyszała. Odsunął kurtkę i zobaczył jej zmasakrowany, krwawiący brzuch. Serce zabiło mu mocniej. Jego kobieta życia teraz umierała, dostała cztery ciosy nożem. Okradli ich to było mało ważne. Zaczął szukać pomocy. Pociąg zatrzymał się na najbliższej stacji. Karetka już czekała. Pojechali do szpitala. Czuł tylko duszność i bicie serca.

 Po długiej i ciężkiej walce lekarzy, Operacja się udała. Sprawcy jednak nigdy nie zostali schwytani i ukarani. Chłopak codziennie przebywał ze swoją miłością i pomagał jej dojść do siebie. jednak za każdym razem, gdy zobaczył jakichś podejrzanych typów bił ich do potężnego bólu, by się zemścić za to, co spotkało jego kobietę./ miłosnycytacik

 

 

 

 

 

 

 Autor: Zainspirowana
 Data publikacji: 2011-12-23

 Zobacz inne utwory autora »
 Skomentuj »


« Powrót



Nasi użytkownicy napisali 76726 wiadomości na forum oraz dodali 440 publikacji.
Zapisało się nas już 1863

Ostatnio do paczki dołączył miroslaw01

 
Po stronie kręci się 11 osób: 0 zarejestrowany, 0 ukrytych, 11 gości.
 


       Dział Literatury:

   •   Recenzje Fantastyki
   •   Autorzy Fantastyki
   •   Artykuły
   •   Poczytaj fantasy
   •   Poczytaj SF
   •   Poczytaj różne
   •   Cała proza
   •   Poezja
   •   Fan fiction
   •   Publikuj własne dzieło »

Myśl

Rodzice, którzy zauważą, że ich syn chce zostać zawodowym poetą, powinni go tak długo ćwiczyć rózgami, aż przestanie pisać lub zostanie wielkim poetą.

  - G. C. Lichtenberg
  
Strona główna | Mapa serwisu | Wersja tekstowa | O stronie | Podziękowania
Sponsoruj mythai.info | Informacje o prawach autorskich | Kontakt

© 2004 - 2016 Mariusz Moryl

Ten serwis wykorzystuje pliki cookie w celu ułatwienia identyfikacji użytkownika.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.
 
zamknij
Masz nowych listów.