Użytkownik: Hasło: Rejestracja
 Powoli

 

Ośrodek powstawał powoli, stopniowo, niezauważalnie. Do odpowiednich władz zgłosił się pełnomocnik międzynarodowej spółki zarejestrowanej gdzieś… chyba na Malcie, albo w podobnym miejscu. Wykupiono potem kilkadziesiąt hektarów lasu, w najbardziej dzikim zakątku kraju. Nie było tu nic, nawet rezerwatu przyrody.

Potem przez parę lat nic się nie działo, czasem lądowały wielkie helikoptery, nie było nawet porządnej drogi dojazdowej.

Pierwszy skromny budynek rozrósł się i coraz bardziej przypominał elegancką, bogatą rezydencję. Naokoło terenu ośrodka stale kręcili się jacyś dobrze zbudowani, młodzi mężczyźni.

Kiedyś zabłąkany turysta podszedł  zbyt blisko i ktoś go ciężko pobił. Sprawca pozostał nieznany.

Kiedy wszystko było gotowe, przysłano ich wszystkich naraz, całą dwudziestkę. Była to grupa dokładnie wyselekcjonowana, nie było w niej osób przypadkowych.

Najpierw dawano ogłoszenia w prasie, czasem pojawiały się na ulicach miast małe, kolorowe plakaty. Poszukiwano młodych, silnych, odważnych, niezależnych, pewnych siebie i absolutnie zdrowych mężczyzn.

Ochotników zbierano w grupach na pierwsze, wstępne eliminacje, gdzie okazywało się, że zagraniczny producent telewizyjny potrzebuje uczestników reality show, lub czegoś podobnego. Program miał być emitowany na całym świecie i oczywiście zapewnić uczestnikom sławę, pieniądze i karierę w show biznesie, lub telewizji.

 

Zadawano im po kolei różne pytania, ale właściwe kryterium doboru było jedno, dobrze zamaskowane w natłoku żądanych informacji. Była to samotność, brak bliskich osób – matek, żon, kochanek, bliskich przyjaciół. No i oczywiście – absolutnie dobre zdrowie. Dalsze wydarzenia opisane zostały w dzienniku, prowadzonym przez jednego z członków tej wybranej, elitarnej grupy, skierowanej do Ośrodka.

 

Dziennik Paula Bretona.

 

No to zaczynamy, nagrywa się? Raz, dwa, trzy… Więc udało mi się, tylko pomyśleć – ja jeden spośród stu pięćdziesięciu kandydatów! Czekaliśmy wszyscy ponad dwie godziny, w końcu przyszli realizatorzy programu, dwaj nieco ekscentryczni faceci, wyluzowani, fajnie ubrani, każda indywidualna rozmowa trwała około pół godziny. Po tygodniu ma być następne spotkanie, już w mniejszym, wybranym gronie.

 

Zawiadomiono mnie telefonicznie. W wyznaczonym czasie cała nasza dwudziestka stawiła się na miejscu i zrobiono nam badania lekarskie. Sprzęt mieli bardzo nowoczesny, nieznany w naszych szpitalach. Właściwie to był taki jeden czujnik, którym wodzili po ciele, a na monitorze ukazywały się różne dane, informacje medyczne i tak dalej.

Po tym etapie zostało nas trzech – potencjalne gwiazdy telewizji, osoby znane, udzielające wywiadów, reklamujące swoim nazwiskiem jakiś fajny produkt. Czemu nie? Czasem się wygrywa, w tłumie przegranych musi być jeden zwycięzca.

Przed decydującym spotkaniem, czymś w rodzaju rozmowy kwalifikacyjnej, bardzo się denerwowałem. Całkiem niepotrzebnie, bo ci faceci zaraz mi powiedzieli, że mnie wybrali, podobno już od pierwszego spotkania byłem ich cichym faworytem. Na razie mam pojechać do takiego ośrodka gdzieś w górach, żeby się zintegrować z innymi wybranymi, z innych miast i stworzyć razem zgrany zespół.

 

Ośrodek jest super. Trochę się bałem na początku, że to jakaś ściema, ale nie. Wszędzie elegancko, wszyscy mili, fajni, wyluzowani, żarcie znakomite, sauna, basen i właściwie nic specjalnego do roboty.

Nikt nas tu nie pilnuje, nic od nas nie chcą. No i na koniec miła niespodzianka – spotkałem tu Delię, dziewczynę, z którą spędziłem noc tuż przed ostatecznym castingiem. Poderwała mnie na ulicy, poszliśmy do jakiejś kafejki. Cudownie się rozmawiało, wiedziałem, że będzie moja.

Potem byliśmy jeszcze w paru miejscach, a potem u mnie, w moim samotnym mieszkaniu. Piliśmy kolę, miała trochę dziwny, ale bardzo fajny smak. Potem, nie wiem czemu, opowiedziałem jej całe swoje życie. Potem – chyba kochaliśmy się, ale nie pamiętam szczegółów. Rano Delii już nie było. Nie zostawiła telefonu ani adresu.

Dopiero teraz wszystko się wydało. Delia po prostu tu pracuje, jest recepcjonistką. Dowiedziała się o mnie skądś, może od szefów?

Dlatego nie zostawiła telefonu, tylko zrobiła mi niespodziankę.

 

Delia jest tu nieźle ustawiona. Przyjaźni się w szefostwem, często gdzieś razem wieczorem wyjeżdżają. Dla mnie też jest miła, nawet bardzo, ale nie jesteśmy  typową parą. Nigdy

nie lubiłem tak zwanych stałych związków, źle się czuję będąc z kobietą dłużej niż dobę. Trudno, taki jestem… Jest tu trochę lasek, recepcjonistki, w biurze, w służbie medycznej, koledzy już się nimi zajęli.

 

Było zebranie, szefostwo  oznajmiło nam, że przed właściwym spotkaniem z realizatorami reality show będziemy tu jeszcze jeden miesiąc. Prawdę mówiąc, ucieszyłem się, nigdzie mi się nie spieszy. Delia zaprosiła mnie potem do prywatnego sektora, tylko dla wtajemniczonych i szefostwa. Było nas razem osiem osób, szefowie, Delia i jeszcze dwie dziewczyny, od nas oprócz mnie jeszcze dwóch innych. Tak prawdę mówiąc, to jestem tu na topie. Wszyscy chcą się ze mną przyjaźnić, słuchają mnie, liczą się ze mną. Tylko tak dalej. Po przyjęciu szepnęła mi, że musimy porozmawiać w pewnej sprawie w sekrecie.

 

Było super! Jak Delia mi o wszystkim powiedziała, nie wierzyłem. Po co komu nasza tkanka? Mają nawet specjalny przyrząd do jej pobierania. Skrawają ją, w cienkich plastrach, z dowolnie wybranego przez dawcę miejsca, ranę natychmiast pokrywa taka specjalna lecznicza pianka, pod nią się błyskawicznie goi. Delia mówi, że to kosmiczna technologia. Maszyna jest na terenie Ośrodka, podobno szefowie ją tu dla siebie sprowadzili, do osobistego przetestowania.

Zgodziłem się, czemu nie?

Wprowadzono mnie do małego ciemnego pokoju, umieszczonego w podziemiu budynku. Na środku stała maszyna, coś w rodzaju supernowoczesnej, laserowej gilotyny. Dawcę unieruchamiano, dla jego własnego bezpieczeństwa, a potem laser ścinał tkankę ze wskazanego miejsca. Potem pianka regenerująca.

Bałem się – ten ciemny pokój w podziemiach, maszyna… Unieruchomili mnie, a potem laser szybko ściął z mojej prawej pięty równy plasterek skóry.

Potem było najfajniejsze – ta pianka. Takie cudowne ciepło i potem absolutna, doskonała błogość, szczęście, ekstaza, czegoś takiego jeszcze w życiu nie doświadczyłem.

Ranka się rzeczywiście błyskawicznie zagoiła i nic nie bolało. Obejrzałem ją, gdy znalazłem się jakoś w swoim pokoju na górze i odzyskałem poczucie rzeczywistości.

Było szare, deszczowe popołudnie. W podziemia zjeżdżałem rano, więc to trwało osiem, dziewięć godzin. Nieźle.

Gdy zszedłem do wspólnego living roomu, wszyscy przygotowywali się do wieczornego party. Było nudno. Delia gdzieś znikła.

 

Nudne było to party. Nudziliśmy się we trójkę, ja i ci dwaj kolesie, zaproszeni wtedy na prywatne party do szefów. Tak od słowa do słowa i okazało się, że oni też byli na dole. Odczucia mieli identyczne, jak ja. Dlatego teraz wszyscy trzej nudziliśmy się. Może nas znowu kiedyś tam zaproszą?

 

Znowu było zebranie. Niestety losy programu ważyły się aż do teraz. No i – nie będzie reality show i nie będzie nas tutaj. Nie będzie sławy, kamer, pieniędzy, udziału w reklamach… Po zebraniu szef zawołał naszą trójkę i powiedział, że chyba coś wymyślił, bo nas lubi i chce pomóc.

Polegałoby to na tym, że zostalibyśmy tu przez jakiś czas jako dawcy tkanek – ale wszyscy, cała dwudziestka. Mieliśmy w tej sprawie porozmawiać z resztą chłopaków, a on miał  przekonać zleceniodawcę, właściciela maszyny.

 

Dzisiaj zeszliśmy do podziemi w większej grupie, ja i pięciu innych. Najpierw kroili mnie. Teraz już się nie bałem. Pokazałem im tylko drugą piętę i po sprawie. Potem znowu było cudownie. Tym razem były to jakieś obrazy, przeżycia, jakaś kobieta podobna trochę do Delii, tylko sto razy ładniejsza… Tak dokładnie to nie pamiętam szczegółów. Doszedłem do siebie w sypialni. Był wieczór. Gdy zszedłem na dół, okazało się, że już wszyscy byli w podziemiach. Odczucia mieli identyczne.

TO BYŁO SUPER!!!

 

Delia chyba już nie przyjedzie, tamtych lasek też nie ma. Znikło gdzieś piwo z lodówek. Nie przeszkadza nam to, mamy lepsze przyjemności. Szefa też już parę dni nie widziałem, tego drugiego też nie. Są tylko faceci z obsługi, którzy podłączają nas do maszyny. Mało ze sobą rozmawiamy, nie ma o czym. Rano każdy pilnuje swojej kolejki do maszyny. Tych paru facetów z obsługi nie chce z nami rozmawiać.

Życie zaczyna się po wejściu do kabiny z maszyną. Obcinają nam bardzo cienkie plasterki, z uszu, stóp, dłoni, nic ważnego. A potem odlot, trochę to przypomina seks, ale jest dużo lepsze. O seksie już nie myślimy.

 

Ktoś puścił plotkę, że za tydzień każą nam stąd wyjechać. Wszystko przez Jacka, który niespodziewanie wyszedł z ośrodka i przez godzinę błądził po lesie. Jak go obsługa w końcu znalazła, to ktoś z nich powiedział, że jak tak będziemy rozrabiać, to zamkną ten interes. Musieliśmy przyrzec, że będziemy sami pilnować porządku.

 

Kiedyś to trzeba będzie skończyć i wrócić do świata, normalnie chodzić ulicą, jeść hot dogi. Postanowiłem, że jak mi się skończą dwa małe palce u nóg i rąk, to stąd uciekam. Niech inni myślą, co chcą. Mnie się już znudziło.

 

Strażnik zobaczył, jak nagrywam te kasety. Kazał mi to robić dalej, zupełnie szczerze, tak jak naprawdę myślę. Powiedział też, że mogę stąd wyjść, kiedy chcę. Nie uwierzyłem mu, ale wziął mnie za rękę i wyprowadził z budynku, potem z terenu ośrodka. Było mi trochę dziwnie, bo dawno nie byłem na dworze. Zostawił mnie za ogrodzeniem i sam wrócił do budynku.

Nie wiedziałem, co robić, ale przypomniałem sobie, że  mówił coś o dodatkowej porcji pianki za dalsze nagrywanie tego tutaj. Takiej okazji nie zmarnuję, nie jestem głupi. Każdy z chłopaków chciałby być na moim miejscu. Kiedyś i tak stąd wyjdę, jak będę tego chciał, ale na razie nie chcę.

 

Czasami pozwalają ścinać większe powierzchnie tkanki. To jest czysty zysk, bo więcej pianki, wiadomo. Ja i jeszcze jeden  koleś mamy najwięcej takich dużych blizn. Trzeba umieć się ustawić, a ja jestem zaradny chłopak. Umiem o siebie zadbać.

 

Zapuszczam włosy, bo jakoś dziwnie mi bez uszu. Inni też na to wpadli. Podziemia są bardzo duże. Tyle pomieszczeń, magazynów. Poprosiłem strażnika, żeby mi pozwolił tu spać, zawsze jest bliżej rano do Maszyny, a pierwszy dostaje więcej pianki.. Pozwolił mi, mam tu bardzo dobre układy.

Robert chodzi o kulach. Uparł się, że nie chce z uszu, to się zgodzili i już nie ma połowy stóp. Mają tu przygotowane wózki inwalidzkie, ale  ja wcześniej stąd wyjadę. Bo to już przesada. Może zresztą tam na zewnątrz też ktoś ma taką piankę? Może stąd trochę wezmę?

 

Wszyscy już mieszkamy na dole. Te wózki są bardzo fajne, lekkie, dobrze się nimi jeździ. Dlaczego ludzie tam na zewnątrz nie jeżdżą na takich wózkach, tylko chodzą? Przecież to niewygodne.

 

Z góry dobiega muzyka. Przywieźli nowych. Nas mają przenieść głębiej do podziemi.

 

Tu nagranie się urywa.

 

- A mówiłem, że za dużo pianki im dajemy, to przecież kosztuje i trzeba się rozliczyć. Sekcja B zużyła o 5,7% mniej.

- Nic to, odbijemy sobie na kadłubkach. Im już nic nie trzeba dawać, można skrawać na żywca.

 
„Szefowie” oznakowali kasety i odłożyli do archiwum.

 Autor: Ewa Dyrszka
 Data publikacji: 2006-01-12
 Ocena użytkowników:

 Zobacz inne utwory autora »
 Skomentuj »


 KOMENTARZE
Ułóż od najnowszych ↑

 Niezłe
Jak to ludzie potrafią się dać pokroić za nic i to jest przerażające. Ale opowiadanie jest naprawdę niezłe.
Autor: kero Data: 15:21 28.05.13


« Powrót



Nasi użytkownicy napisali 76827 wiadomości na forum oraz dodali 442 publikacji.
Zapisało się nas już 1902

Ostatnio do paczki dołączył Seliaris

 
Po stronie kręci się 4 osób: 0 zarejestrowany, 0 ukrytych, 4 gości.
 


       Dział Literatury:

   •   Recenzje Fantastyki
   •   Autorzy Fantastyki
   •   Artykuły
   •   Poczytaj fantasy
   •   Poczytaj SF
   •   Poczytaj różne
   •   Cała proza
   •   Poezja
   •   Fan fiction
   •   Publikuj własne dzieło »

Myśl

Mów tylko wtedy, gdy cię zapytają, ale żyj tak, aby cię pytano.

  - Paul Claudel
  
Strona główna | Mapa serwisu | Wersja tekstowa | O stronie | Podziękowania
Sponsoruj mythai.info | Informacje o prawach autorskich | Kontakt

© 2004 - 2016 Mariusz Moryl

Ten serwis wykorzystuje pliki cookie w celu ułatwienia identyfikacji użytkownika.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.
 
zamknij
Masz nowych listów.