Użytkownik: Hasło: Rejestracja
Rozdział 1 - Wizja świata

« Wstecz | |  8. Historia i język  | | Dalej »


- Teoria jest mi doskonale znana! - Garp opadł ciężko na fotel i otarł pot z czoła. - Dzięki Lyvirowi domyślam się nawet, dlaczego od czasu Wielkich Wojen magia tego świata jest ułomna. A także, dlaczego Kraina jest od tej klątwy wolna. Siła woli, powiadasz - przecież niczego innego nie pragnę już od lat! I nie mogę się oprzeć wrażeniu, że siła woli sama w sobie nie jest żadną siłą.

- Mylisz się - Ivoy usiadła przed mężczyzną i wbiła w niego spojrzenie dziwnych, wielkich oczu. - Wola jest tym, co powołuje do bytu całe istnienie. Otacza nas i pcha do przodu sam czas. To siła, która leży u źródła wszystkich innych.

- Mówisz o Stwórcy i Mocach - mruknął Garp z niechęcią.

- Wszystko, co żyje, ma w sobie tę samą siłę, wolę sprawiania rzeczy.

- Jednak skoro to moc Stwórcy tworzy świat, czy ktoś taki jak ja jest w stanie ją zmienić?

- Czyż nie chodzisz, nie oddychasz, nie przynosisz tu drew i nie rozpalasz ognia? Zmieniasz świat. Masz w sobie wszystko, co potrzebne.

Garp odchylił się do tyłu i w geście niemej rozpaczy ukrył twarz w dłoniach.

- Rozumiem to - wyszeptał przez palce. - Wyjaśnia to Arche Fai. Znam legendy o powstaniu świata, wiem, co mówią o narodzinach śmiertelnych. Nie daje mi to nic!

- Trochę cię już poznałam, i wiesz co? Lubisz narzekać - Ivoy roześmiała się cicho. - A tymczasem nie jest tak źle. Jesteś na dobrym tropie; coś dzisiaj poczułam. Uczysz się.

- Jak pogłębić ból głowy.

- Ból głowy to ponoć częsty objaw.

- Ivoy, jesteś złośliwa! - Garp spojrzał z dobrze udawanym zdumieniem. - Powinniśmy chyba zmienić temat.

- Dobrze. Powiedz mi więcej o Arche Fai. Nie czytałam jej nigdy.

- Nie?

- Och, słyszałam wiele opowieści z Najstarszej Księgi, ale nigdy jej nie widziałam spisanej.

Garp zastanowił się przez chwilę.

- Nie są aż taką rzadkością - oznajmił, zamaszystym ruchem wskazując na róg pomieszczenia. Spoczywała tam ogromnych rozmiarów księga, rozłożona na niskim stojaku. Ivoy stwierdziła, że nie dałaby rady wtargać jej tu na górę.

- To ona? - zapytała.

- Śmiało, zajrzyj! - zachęcił ją z lekkim uśmiechem.


...Tak oto rozpoczęła się Era Ognia, czas pożogi i bezimiennych Potęg, bez przeszkód stąpających po niespokojnych ziemiach. Góry trzęsły się i pękały pod ich ciężarem. Rzeki żaru spływały po głębokich dolinach, a ogniste morza zalewały lądy. Nie było drzew, nie było zwierzyny; nic nie było bezpieczne. Żadna śmiertelna siła nie mogła dojść wówczas do głosu: albowiem zbyt straszliwa była obecność nieśmiertelnych Mocy Świata, nawet tych dobrych.

W końcu wybiła jednak przyrzeczona godzina i z najciemniejszych stron Mythai trysnęła woda, źródło życia. Wielkie dymy wzbiły się pod same niebo, zasnuwając gwiazdy na wiele wieków. Rozlały się morza i narodził się Pradawny Ocean. Tym sposobem nastała Era Wody.

Ocean pokrył świat i w oceanie powstawało życie, a w odpowiedniej chwili przebudziły się pierwsze z istot, które poznały Światło: epne, delfiny. Świat wtenczas był młody, inny od dzisiejszego. Wiatry były świeższe, pełniejsze, morza zieleńsze, piana kryształowa. Jasność dnia była czystsza, a czerń nocy spokojniejsza i usiana nieprzeliczonymi gwiazdami. Dzieci Oceanu nadały temu światu imię Eldea. Tak u zarania czasu nazywano Mythai; później słowo to zmieniło się i dziś brzmi: Oel; zaś oznacza Ocean.

Potęgi, które obserwowały to wszystko w milczeniu, pojęły, że świat się odmienił, i na czas jakiś pogrążyły się w zadumie. Liczne z nich wówczas zamilkły i zapadły w uśpienie, lub może tylko oddaliły się ku sobie wiadomemu przeznaczeniu. Te pozostawiły sprawy śmiertelnych ich własnemu biegowi. Inne zbuntowały się przeciw temu, co powstało i zapragnęły to zniszczyć i przemienić wedle własnych żądz: pośród tych Mocy, zwłaszcza jedna potęgą i znaczeniem górowała ponad pozostałymi. Ta na zawsze już związała się z losem Eldei i później, gdy powstała mowa, znana była pod wieloma imionami, najlepiej zaś jako Uthunvir, Duch Mroku, antyteza istnienia: przeznaczeniem jej zaś stało się dążenie do odmiany świata.

Znalazły się jednak Moce, które stawiły czoła Duchowi Mroku. Od zarania bowiem zgłębiały one inne, jaśniejsze ścieżki mądrości: tym objawiono, że mają objąć pieczę nad nowym życiem. Niebawem rozgorzały zmagania najsroższe z możliwych, jakich nigdy przedtem i nigdy potem nie było: ledwie ich cień padł na świat Dzieci Oceanu, lecz nawet ów cień wstrząsnął podwalinami mórz.

Nic już teraz nie wiadomo na temat tej wojny, poza jednym: epne brały w niej udział, pomimo iż wobec Potęg znaczyły tyle, co płomyki świec wobec kamiennych filarów. Cokolwiek uczyniły, przyczyniło się to do jej końca, kiedy to oddzielono pierwotne Siły od istot Światła, by te drugie mogły pełniej skorzystać ze swej wolnej woli.

Wtedy też Morski Lud rozkwitł, pełen piękna i szczęścia, a ponad wszystko ukochał wolność. Jego dzieła były piękne i pełne mocy, lecz wiedza odmienna od ludzkiej. Dlatego, kiedy pojawiła się ziemia, góry i drzewa, a wraz z nimi ludzie i inne istoty, nie było między Dziećmi Lądu i Dziećmi Oceanu zrozumienia i delfiny ukryły się w mrocznych głębinach najdalszych swych siedzib. Istnieją jednak miejsca, czasem z dala od morza i wody, gdzie można odnaleźć ich kruszejące pomniki, wzniesione tajemnym sposobem, starsze niż wszystko inne na świecie.

Tu zakończyła się Era Delfinów, zaś rozpoczęła Era Ziemi, obecna Era świata: najkrótsza, lecz wedle niektórych jeszcze nie ostatnia.

Ląd, który wyłonił się z oceanu, był krainą cudów i Prawdziwej Magii, wielkich bohaterów i wielkich czynów. Był tak piękny, że widząc go stare Moce zdumiały się; tak żywy i jasny, że nowe istoty, które go przyszły zaludnić, pomyślały: dlaczego i my nie mielibyśmy tworzyć? Toteż spróbowały swych sił w rzeźbie, w piśmie i w magii. Byli młodzi, pełni ognia i mieli zręczne ręce; i tak powstały dzieła zaklęte i piękne, godne Stwórcy, wykonane z kunsztem niedościgłym już nigdy później.

I prastare Moce zrozumiały, że świat przeistoczył się po raz wtóry. Wiele z nich dążyło już w tym czasie do odmiennych celów, które odsłonił przed nimi Eive, Najwyższy, i z tej drogi zawrócić nie chciało. Tylko w nielicznych stare pragnienia i żądze zapłonęły na nowo. Teraz jednak nie mogły dotknąć świata tak łatwo jak przedtem, częściej też były zmuszone korzystać z usług śmiertelnych. Nadano im imiona: Uthunvir, Mervar, Gelea, Nerdil, Alurnir, Herdor, Algana i Sela.


Ci zaś wbili się w owych czasach w pychę i wydawało im się, że nie ma przeszkody, której by nie mogli pokonać, skoro tylko spróbują; porywali się zatem na coraz trudniejsze zadania.


- Tę część już słyszałam, opowiedzianą tak słowo w słowo - Ivoy uniosła głowę znad pożółkłego pergaminu. - Era Ognia, Wody i Ziemi. Nie wiem tylko, dlaczego Éol nazwany jest Oel.

- Najwyraźniej tak się kiedyś nazywał - rzekł Garp cierpko.

- Ktoś zmienił mu nazwę? - zawołała Ivoy z niedowierzaniem. Mężczyzna wsunął dłonie do rękawów i popatrzył na nią uważnie.

- Niektórzy w Bractwie są zdania, że mowa Eath, którą niemal wszyscy władamy, powinna była ulegać jeszcze większym zmianom w przeszłości. Tak nie było. Osobiście uważam, że szukają dziury w całym. Wielu pokpiwa z nich całkiem otwarcie, choć może jest trochę racji w tych dociekaniach, bo ponoć narzecza normów są tak różne, że czasem plemiona z dwóch przeciwległych stoków jednej góry nie umieją się ze sobą dogadać.

Ivoy skrzywiła się w obrzydzeniu.

- Normowie po prostu nie umieją mówić, i tyle. Nie rozumiem, po co ktokolwiek miałby się nimi interesować.

- Gdyby wszyscy myśleli tak jak ty, moja droga, wszystkie te wielkie wojny w przeszłości zakończyły by się o wiele tragiczniej. Są całe woluminy poświęcone mrocznym, plugawym istotom, ciemnej stronie życia. Spisano wiele takiej wiedzy, ponurej i niebezpiecznej dla nieoswojonego umysłu, lecz w chwilach potrzeby bezcennej. Najważniejsze spośród ksiąg, jakie tu mamy, dotyczą właśnie takich spraw. Sięgnij choćby po tę - Garp wskazał niezbyt gruby foliał na najwyższej półce, przyciśnięty kilkoma zwojami.

Słaby blask rozlał się po izbie, kiedy zakurzone tomisko drgnęło i wysunęło się ze swego miejsca. Na chwilę zawisło w powietrzu, by zaraz opaść lekko i otworzyć się z cichym szelestem. Ivoy uważnie śledziła je wzrokiem, kiedy obróciło się przed nią i delikatnie dotknęło podłogi.

Pośród wyblakłych, budzących grozę rycin wiło się pismo staranne i pewne, jakby skreślone ręką doskonalszą niż ludzka.



« Wstecz | |  8. Historia i język  | | Dalej »



Nasi użytkownicy napisali 76941 wiadomości na forum oraz dodali 441 publikacji.
Zapisało się nas już 1930

Ostatnio do paczki dołączył Tregis-kowal

 
Po stronie kręci się 4 osób: 0 zarejestrowany, 0 ukrytych, 4 gości.
 


       Dział RPG:

   •   Mythai RPG Starter
   •   Mythai RPG Zasady
   •   Świat Mythai
   •   Pomoce
   •   Przygody
   •   Kostki online
   •   Tworzenie Kart online
   •   Humor
   •   Publikuj »
  
Strona główna | Mapa serwisu | Wersja tekstowa | O stronie | Podziękowania
Sponsoruj mythai.info | Informacje o prawach autorskich | Kontakt

© 2004 - 2016 Mariusz Moryl

Ten serwis wykorzystuje pliki cookie w celu ułatwienia identyfikacji użytkownika.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.
 
zamknij
Masz nowych listów.